01.10.2015

Plaga kleszczy - jak sobie radzić?

Z roku na rok przybywa kleszczy, a ich wzmożona aktywność przejawia się dużo wcześniej niż w poprzednich latach. Trzeba zaznaczyć, że są one aktywne właściwie przez cały rok, więc nigdy nie warto tracić czujności ze względu na to jakie zagrożenie niosą te pasożyty. Dawniej, kiedy po spacerze znajdowałam w psim futrze dwa osobniki, wydawało mi się, że problem jest już naprawdę poważny, teraz taka liczba nie robi na mnie wrażenia i tęsknię za czasami, kiedy było inaczej. 




Dlaczego kleszcze stanowią zagrożenie?
Kleszcze to zagrożenie zarówno dla nas jak i dla naszych psów, ponieważ są źródłem wielu bardzo poważnych chorób, które zbyt późno wykryte mogą skończyć się nawet śmiercią. Zdaje się, że najczęściej występującą chorobą odkleszczową u psów jest babeszjoza, jest naprawdę groźna i to o niej mówi się najwięcej. Niestety jest też wiele innych schorzeń, które mogą dopaść nasze zwierzęta po kontakcie z kleszczami, np. wśród znajomych psiarzy spotkałam się z przypadkami anaplazmozy i erlichiozy. Jak dotąd nie miałam do czynienia z tymi przypadłościami u moich psów i mam nadzieję, że pozostanie tak jak najdłużej.

Sytuację dodatkowo pogarsza fakt, że mamy bardzo słabe zimy, więc kleszcze mnożą się w najlepsze i atakują przez cały rok, choć najintensywniej początkiem wiosny i jesieni. W roznoszeniu ich „pomagają” ptaki i inne dzikie zwierzęta, ale także wychodzące koty. 

Gdzie można trafić na kleszcze?
Wszędzie! Mam wrażenie, że już chyba nigdzie nie można czuć się w pełni bezpiecznie, kiedy mowa o tych pajęczakach. Na początku mojej przygody z psami kojarzyłam kleszcze głównie z lasem, jednak z biegiem czasu zaobserwowałam, że to wysokie trawy na łąkach stanowią większe zagrożenie. Później kleszcze zaczęły coraz bardziej rozprzestrzeniać się, wystarczyła przechadzka chodnikiem by pies wąchając trawę rosnącą na poboczu wychylił nos już z pasażerem na gapę. W tym roku paskudy te zaczęły pojawiać się również w naszym ogrodzie, czego obawiałam się chyba najbardziej, bo psy korzystają z niego często i trudno przeglądać je po dosłownie każdym wyjściu na zewnątrz. 

Mogłoby wydawać się, że w zabetonowanych miastach problem kleszczy nie istnieje, ale nic bardziej mylnego. Niezależnie od tego gdzie przebywamy z psem, należy zabezpieczyć go przeciwko tym pasożytom. 


Jakie środki przeciwko kleszczom stosować? 
Na rynku zoologicznym pojawia się coraz więcej produktów stworzonych z myślą o walce z kleszczami co powoduje, że często nie wiemy co wybrać Szukamy informacji na temat skuteczności różnych produktów i trafiamy na masę sprzecznych ze sobą wiadomości, więc dołożę do tego coś od siebie i opowiem o swoich doświadczeniach z ostatnich 10 lat.

Krople/spot-on
To preparaty w płynie, które rozprowadza się w wyznaczonym miejscu na skórze psa. Substancja wchłania się i działa zazwyczaj niecały miesiąc (zależy od producenta). Uważane są za względnie bezpieczne, ale u moich psów po zaaplikowaniu kropli Advantix i Sabunol wystąpiła reakcja alergiczna  (w jednym przypadku tylko świąd, a w drugim duży strup w miejscu podania). Po kroplach z fipronilem takich jak Fiprex czy Fypryst wszystko było ok, a do tego były bardziej skuteczne, ale szału nie było. Był też pojedynczy epizod z kroplami Bravecto i wspominam go naprawdę pozytywnie.

Obroże
Działają na podobnej zasadzie jak krople, ale mają tę przewagę, że kiedy zaobserwujemy, że nasz pies niezbyt prawidłowo na nie reaguje, możemy je po prostu zdjąć. Obroże często mają dłuższe działanie niż krople, niektóre nawet do 8 miesięcy, więc wypadają dość ekonomicznie w dłuższej perspektywie czasu. Dla mnie jest to też wygodne rozwiązanie ze względu na to, że nie trzeba tak często pamiętać o zabezpieczeniu psa. W przypadku moich futer stosowałam obroże takie jak Kiltix oraz Foresto, z obu byłam naprawdę zadowolona i same użytkowniczki też nie narzekały. 

Tabletki
Bardzo długo byłam do nich sceptycznie nastawiona, ponieważ jest to produkt, który działa od wewnątrz i w razie niepożądanej reakcji organizmu trudniej zareagować niż w przypadku środków aplikowanych zewnętrznie. Mimo, że wiele osób chwali ich skuteczność, stwierdziłam, że będzie to ostateczny wybór, gdy inne preparaty zaczną zawodzić. Stało się tak, że trafił mi się pies-magnes na kleszcze i po tabletki sięgnęłam szybciej niż planowałam, były to Simparica i Bravecto. Obecnie stosuję je już drugi rok i jak dotąd wszystko jest w porządku, pies przynosi o wiele mniej kleszczy, a te które przeoczę dość szybko umierają. 

Spraye
Dostępne są też substancje w formie sprayów, których zadaniem jest odstraszanie insektów. Można stosować je jako dodatkową ochronę, wymagają aplikowania przed każdym wyjściem i działają przez kilka godzin w zależności od warunków pogodowych. O ile pamięć mnie nie myli, swego czasu używałam płynu z atomizerem o nazwie Ixoder i zdaje się, że byłam z niego zadowolona, ale miałam wątpliwości czy łączenie go z innymi środkami chemicznymi, którymi były zabezpieczone zwierzęta, to dobry pomysł. 

Zabezpieczenia na bazie naturalnych składników

Czystek – to roślina o wielu właściwościach, od jakiegoś czasu występuje jako jeden z suplementów psiej diety i podobno ma między innymi odstraszać insekty. Niestety nie mogę tego potwierdzić, ponieważ mimo tego, że mój pies wcinał suszony czystek przez ponad pół roku, nie zauważyłam ani trochę, żeby kleszcze mniej się nim interesowały. 

Olejki w sprayu – pojawia się również coraz większy wybór mieszanek różnych olejków zapachowych,  które mają za zadanie zniechęcić insekty do żerowania na naszych psach i cieszą się sporym powodzeniem. Sama kiedyś planowałam stworzyć taką miksturę, ale nigdy nie mogłam się do tego zebrać aż w końcu w ręce wpadła mi mgiełka przeciwkleszczowa i przeciwpchelna marki Totobi. Jeszcze nie przetestowałam tego sprayu jak należy, ponieważ obecnie, w środku lata nie znajduję na psach kleszczy, ale podejrzewam, że jesienią pojawią się ku temu warunki. 


Urządzenia emitujące ultradźwięki
Dostępne są również urządzenia emitujące ultradźwięki, które mają być nieszkodliwe dla ludzi i zwierząt, ich zadaniem jest wpływać na narząd Hallera, dzięki któremu kleszcze namierzają swoich żywicieli. Za sprawą takich urządzeń nasz pies ma stać się niewidzialny dla pasożytów. Jak dotąd nie miałam okazji testować takiego gadżetu, ale spora ilość negatywnych recenzji niezbyt do tego zachęca. 

Moim zdaniem wszelkie produkty mające na celu jedynie odstraszać insekty powinno się stosować jako dodatek, a nie główne zabezpieczenie. Nie zabiją one wbitego już kleszcza, a mocniejsze środki w kroplach/obrożach/tabletkach mają na to szanse, dzięki czemu skrócą czas żerowania pasożyta, którego możemy nie zauważyć. 


Jak ocenić skuteczność danego produktu? 
Przede wszystkim należy zacząć od przeczytania załączonej do niego ulotki. Wiele osób oczekuje właściwości odstraszających od produktów, których producenci w ogóle nie deklarują takiego działania, dlatego zanim wydamy werdykt odpowiednio byłoby zapoznać się z dokładnym opisem preparatu. Warto też wziąć pod uwagę, że jest naprawdę mnóstwo gatunków kleszczy, a środki które kupujemy sprawdzane są tylko na kilku z nich, co może nie pozostawać bez znaczenia. 

Od czego zależy skuteczność danego produktu? 
Wydaje się, że jest to bardzo indywidualna kwestia, krótko mówiąc, na każde zwierzę działa coś innego i nie zawsze znajdzie się sensowne wyjaśnienie z czego to wynika. Są psy, które w ogóle nie łapią kleszczy mimo że żyją pod jednym dachem z innym czworonogiem, który znosi je notorycznie, a oba zabezpieczone są tym samym. 

Niektórzy uważają, że skoro skóra jest nośnikiem substancji zwalczających kleszcze w przypadku kropel, to wszelkie nieprawidłowości z nią związane lub częste kąpiele/pływanie mogą negatywnie wpływać na działanie produktów aplikowanych w taki sposób. W przypadku obroży problem może stanowić gęste futro, ponieważ aby taki produkt mógł skutecznie działać musi dotykać skóry, a przy obfitym włosie jest to utrudnione. Myślę, że niegłupio byłoby wziąć to pod uwagę, kiedy stoimy przed wyborem specyfiku dla naszego psa.
Mówi się również o tym, że kleszcze zaczynają uodparniać się na różne substancje i jeśli na danym obszarze wiele osób używa tego samego, warto spróbować zastosować inny środek. Nikt jednak nie może dać nam gwarancji 100% skuteczności, dlatego poza stosowaniem różnych specyfików ważne jest również przeglądanie psa po każdym spacerze.

Co zrobić z wbitym kleszczem?
Najlepiej jak najszybciej go usunąć. Są osoby, które czekają aż kleszcz umrze przez zaaplikowany preparat, ale to może potrwać nawet kilka godzin, w tym czasie pasożyt ma możliwość zarazić naszego psa jednym z wielu patogenów, dlatego sądzę, że nie powinno się czekać. 

Kleszczy nie wolno niczym smarować, zgniatać ani nic z tych rzeczy. W sklepach dostępny jest dość szeroki wybór różnych przyrządów, którymi możemy bezpiecznie pozbyć się niechcianego przybysza. Ja na samym początku używałam plastikowej pęsety, ale nie była dla mnie zbyt wygodna, dlatego zaczęłam rozglądać się za czymś innym. Pewnego razu trafiłam na Kleszczołapki® Tick Twister i to był strzał w dziesiątkę! Wyciągałam nimi zarówno większe jak i mniejsze osobniki (kleszcze mogą zarażać tak samo niezależnie od swoich rozmiarów, a potrafią być mniejsze niż główka od szpilki). Szczególnie upodobałam sobie wersję Tick Twister ClipBox, bo dzięki niej mogę szybko zlokalizować Kleszczołapki® w spacerowej nerce czy plecaku. 


Jak już wspomniałam, narzędzia do usuwania kleszczy noszę w saszetce, żeby w razie czego móc od razu szybko po nie sięgnąć, ale jedną parę mam też w apteczce pierwszej pomocy oraz w domowym organizerze. 


Po powrocie ze spaceru unikam wpuszczania psów na trawnik. Staram się dość sprawnie przemieścić do najjaśniejszego pomieszczenia, a po drodze zgarniam pudełko z zestawem antykleszczowym, które specjalnie znajduje się blisko drzwi. Dzięki temu unikam biegania po domu w poszukiwaniu potrzebnych rzeczy, co wcześniej często kończyło się tak, że kleszcze spadały z psów i chowały się pod dywanem albo na drzwiach szafy. Mój zestaw do zwalczania kleszczy zawiera: parę kleszczołapek, rzadszy grzebień do rozczesywania i gęsty do wyczesywania pasożytów oraz zapalniczkę. Grzebienie sprawdzają mi się dużo lepiej niż samo macanie rękami, zwłaszcza w przypadku dłuższego, gęstszego futra. Zapalniczka natomiast służy mi do uśmiercania znalezionych kleszczy, rzecz jasna używam jej z dala od psów. Cała procedura odbywa się w jasnym pokoju, więc trudniej coś przeoczyć. 

Podsumowując
Ze względu na to jak poważne konsekwencje mają choroby odkleszczowe, mega ważne jest dbanie o to, aby nasz pies niezależnie od pory roku był regularnie zabezpieczany przed kleszczami. Nie ma niestety idealnego produktu dla wszystkich zwierząt, dlatego zazwyczaj pozostaje nam obserwacja naszego czworonoga i wybór właściwego środka metodą prób i błędów. Pamiętajmy także, że żaden preparat nie da nam pełnej gwarancji, że nasz pies nie zachoruje, dlatego najlepiej dokładnie sprawdzać  go po każdym spacerze i od razu usuwać znalezione pasożyty. 


Aktualizacja wpisu: lipiec 2020, we współpracy z dompsa.pl 

44 komentarze:

  1. Ciekawią mnie te tabletki Bravecto, ale nie miałam odwagi wypróbować ich na moich psach. W tym roku używamy kropli Fiprex (niestety ich skuteczność spada po kąpieli). Pozostaje tylko mieć nadzieje, że sezon na kleszcze niedługo się już skończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mojego psa niestety nic nie działa: wszelkie krople, obroże- nic, a ponieważ już przytrafiła nam się babeszja, po tym niemiłym incydencie zdecydowałam się właśnie na Bravecto, i co tu dużo mówić: jestem zachwycona, sprawdziło się świetnie, od czerwca mieliśmy 3 kleszcze, wszystkie znalezione bardzo szybko, ale były 'niemrawe'. Wcześniej znajdywałam kilka w tygodniu. Obecnie Bravecto nam się już skończyło, więc aby dać organizmowi odpocząć wróciłam do kropli i Kiltixa, ale w przyszłym sezonie na pewno do Bravecto wrócę.

      Usuń
    2. My używamy BravEcto. Bardzo polecamy. Mojego psa gdy miał wtarte krople FIRex'u złapał kleszcz, szybko wyciągnięty, od razu po spacerze, jednak psiak zachorował, miał pokleszczówkę. Ciężko było przez to przejść, kleszcz wyniszczył jego organizm. Po wyleczeniu kupiliśmy tabletki BravEcto, które poleciła nam Pani weterynarz. Po tych tabletkach nie mieliśmy ani jednego kleszcza. Tak jak osoba wyżej, my teraz też mamy przerwę od bravecto, by organizm odpoczął.

      Usuń
    3. A ile czasu powinna wynosić taka przerwa od Bravecto?

      Usuń
    4. Wiesz co u mnie fiprex nawet po kąpieli działay bardzo dobrze może masz jakiś mega chemiczny szampon?

      Usuń
  2. U nas po Advantixie wystąpiła reakcja alergiczna. I zniszczył nam obroże, nie wiem jakim cudem ale wyżarł barwnik, dosłownie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tosia jaka starowinka już. Troszkę jest podobna do mojego pierwszego psa - Dżekiego. Żył 18lat.

    Wydaje mi się, że kropelki i preparat zawarty w obrożach również wchłania się do krwioobiegu psa. Musiałabym dopytać weterynarza.
    Teraz jest chyba największy wysyp kleszczy łąkowych, najobrzydliwszych bo największych.

    Dla porównania napiszę, że środki ochrony dla ludzi są o wiele słabsze (bo chyba mniej toksyczne) niż te dla psów. Ja z racji zawodu złapałam w zeszłym roku 21 kleszczy (spacerowiczy nie liczę) a Cleo aż 1.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Substancje z obroży nie wchłaniają się do krwioobiegu - tzn. nie na tym polega ich działanie. Są to preparaty zewnętrzne, a więc rozprowadzające się na skórze. Stężenia tych substancji w surowicy są zwykle na tyle małe (o ile są), że właściwie nienamierzalne. Foresto dodatkowo ma działanie, które zniechęca kleszcze do podjęcia żerowania (czyli mogą łazić po psie, ale nie chcieć się wbić - zresztą chyba więcej tych insektycydów ma takie działanie). A obroża Scalibor ma rzeczywiście działanie repelencyjne - czyli odstaraszające. Preparaty spot-on również działają zewnętrznie, tzn. na skórze zwierzęcia (gruczoły łojowe, mieszki włosowe i te sprawy) - takie rzeczy zawsze są napisane w ulotce, tak samo jak to kiedy kleszcz jest zabijany i czy dany środek ma działanie repelencyjne. To, że kleszcze się wbijają nie oznacza, że dana substancja jest nieskuteczna - niektóre, aby zabić pasożyta wymagają rozpoczęcia żerowania. Im dłużej żywy kleszcz żeruje na psie tym większe ryzyko zakażenia, dlatego warto sprawdzać w jakim czasie preparat powinien zacząć działać. Tak czy inaczej żaden środek nie zabezpiecza w 100% przed chorobami odkleszczowymi, a co jeszcze ważniejsze - choroby odkleszczowe to nie tylko babeszjoza. Anaplazmoza (zwłaszcza w combo z babeszją) czy borelioza (tak, psy też mogą mieć) potrafią nieźle namieszać, chociaż nikt tak bardzo o tym nie trąbi.

      Usuń
    2. Właśnie dlatego Bravecto mnie nie przekonuje - na ulotce jest napisane ze zabija kleszcze w ciągu 12 godzin od rozpoczęcia żerowania
      ... wolę jednak środki, które także odstraszaja. A Foresto ma 3 rodzaje działania - po pierwsze odstrasza, po drugie parzy nóżki kleszczy, po 3 zabija. Nie mówię, ze działa idealnie, ale to chyba najszersze spektrum działania wśród dostępnych środków przeciwkleszczowych.

      Usuń
    3. A tymczasem Foresto zabija w ciągu 24-48h po infestacji ;) . Ponadto obroża nie ma działania odstraszającego w rozumieniu - kleszcze nie "wyczuwają" psa, nie będą po nim łaziły itd., działa tylko na zasadzie "zapobiegania żerowaniu".
      Ja z Foresto zrezygnowałam i jestem z tej decyzji bardzo zadowolona :) .

      Usuń
    4. To nam się trafił jakoś wyjątkowo szybko działający egzemplarz, jeśli chodzi o foresto :D. Informacje informacjami (na ulotkach), ale w praktyce różnie to bywa, co chyba doskonale pokazują historie ludzi, którzy mają 3 psy noszące tę samą obrożę przeciw kleszczom. Psy chodzą razem na spacery w te same miejsca, a mimo to jeden nigdy nie przyniesie kleszcza, a dwa pozostałe będą nimi obładowane. To samo dotyczy użytkowania obroży. Tak jak wspomniałam, na ulotce radzą raczej unikać wody mimo, że obroża jest "wodoodporna", a są psy, które cały czas zażywają w niej morskich kąpieli i obroży nic się nie dzieje. A słyszałam też o przypadku zmoczenia obroży w jeziorze, po którym przestała ona działać.

      Usuń
    5. Oni gwarantują zabicie kleszcza w tym odcinku czasu, co nie znaczy, że nie zabije go wcześniej - podałam tę informację tylko dla skontrastowania z powyższą opinią o Bravecto. Oczywiście, że praktyka to znacznie więcej niż ulotka - ale wypadałoby ją znać, żeby potem nie było rozczarowań i tylko o to mi chodzi.
      Foresto używałam na swoich psach, moczyłam i raczej zbytnio nie dbałam o te obroże - spełniały swoje zdanie i tego nie mogę im zarzucić, generalnie nie mam nic do Foresto. Zrezygnowałam z zupełnie innych powodów ;) .
      Nawiązując do historii 3 psów i tej samej obroży to chciałam powiedzieć, że mam wrażenie, że niektóre psy są przez kleszcze "bardziej lubiane" niż inne. To tak jak z komarami - niektórych prawie nie tykają, a innych (mnie) żrą chmarami :( .

      Usuń
    6. To chyba nie do końca tak z tym rozpoczęciem zabijania - 48 godzin pada w kontekście pierwszego założenia obroży... Może powiem tak - nie mam nic do Bravecto, natomiast te 12 godzin to dla mnie niezbyt przekonujące w przypadku preparatu który podaje się wewnętrznie i nie ma żadnego działania odstraszajacego.
      A jaki środek obecnie stosujesz?

      Usuń
    7. Wklejam z ulotki Foresto: "Ogółem, w ciągu 24 do 48 godzin po infestacji produkt spowoduje śmierć kleszczy i ich odpadanie od żywiciela(...)" . 12 godzin to szybciej niż 24 i tym bardziej 48. I powtarzam to jest czas maksymalny, a nie czas PO którym substancja zaczyna działać - w praktyce znaczy to tyle, że kleszcze zabijane są szybciej. Pisałam to już na innym blogu: 'rewolucyjność' Bravecto nie ma polegać na tym, że zabija lepiej ;) . Ja byłam zadowolona - po tabletkach mogłam zapomnieć o tym, że w ogóle coś takiego jak kleszcz istnieje - a raczej, że istnieje na moich psach.
      Ja teraz zabezpieczam Vectrą.

      Usuń
    8. Co do smakowitości niektórych psów to mój wcześniejszy potrafił łapać po 20 dziennie pomimo używania kropli (to takie maksimum, zwykle było tego mniej). I nigdy nie złapał babeszjozy. Cleo jak złapie 3 na rok to jest święto. A chodzę w nią w bardziej niebezpieczne miejsca (przynajmniej mi się tak wydaje) bo jest tam więcej dzikich zwierząt.

      Foresto u nas działała świetnie pomimo regularnych kąpieli ale niestety Cleo dostała uczulenia i strasznie się po niej drapie.

      Usuń
    9. Skoro temat podbity to pochwalę się, że zamieniłam foresto na obrożę scalibor. Po niej Cleo się nie drapie. Ciężko na razie powiedzieć jak z skutecznością bo na razie nie chadzamy po łąkach.

      Usuń
  4. U mnie Fiprex działa świetnie, żadne kleszcze się nie trafiają. Ale rzeczywiście trzeba bardzo pilnować terminów zakraplania - raz zapomniałam i nie mogę sobie wybaczyć. Kleszcza w gęstym futerku nie było widać, nawet wet nie znalazł, a skończyło się to paskudną babesziozą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeba uważać na te pasożyty. :P
    My chyba mamy szczęście, bo przez 6 lat Reks miał tylko jednego kleszcza i to w tym roku. Nie wiem jak to się stało. Ale staram się sprawdzać w jego sierści czy przypadkiem nie mamy małego gościa.

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas na szczęście ( odpukać ) jakoś mało kleszczy teraz. Jednak mimo wszystko pies jest zakropiony kroplami. Obecnie zakropiłam go kroplami hapss , które produkuje Sabunol, wcześniej mieliśmy Fiprex, przez jakiś czas działał, ale później jakoś stracił na działaniu. Słyszałam, że kleszcze zaczęły uodparniać się na fipronil.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje psiaki chyba nigdy jeszcze nie złapały kleszcza, a przynajmniej nie zauważyłam, aby gdzieś był przyczepiony albo po nich łaził. Ale pilnuję zakraplania i co miesiąc Fiprex jest w użyciu. Foresto też jak do tej pory się sprawdzała, ale nie bardzo ufam tej informacji, że działa przez tak długi czas. Natomiast ja kleszcza podłapałam tylko raz i było to bardzo dawno temu. Z racji zajmowania się fotografią makro i ciągłego włóczenia się wśród traw powinnam być narażona, a okazuje się, że (odpukać) jakoś nie jestem chyba dobrym kąskiem dla tych pasożytów. Natomiast moja mama bardzo często jest atakowana w ogrodzie i bywa, że w okresie letnim łapie dość pokaźną liczbę tych osobników.

    OdpowiedzUsuń
  8. My korzystamy z tabletek BravEctro odkąd po kropach FIRex pies złapał kleszcza, potem długo przechodził chorobę pokleszczową. Bardzo sobie chwalę te tabletki, jedyną wadą (choć w sumie każdy produkt tego typu to ma) to to, że trzeba zmieniać do jakiś czas na krople, by się nie uodpornił organizm.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cóż, ja gdzieś czytałam, że na psy długowłose obroże nie działają najlepiej, a tu takie zdziwko :D Moja psiura wymiotuje, jak ma na sobie obrożę, dlatego korzystamy z kropel, niestety - 3 razy miała już babeszię, druga natomiast ani razu. No cóż.
    Na trzeciej piesie zapewne zastosujemy obrożę, chyba, że z kundelka wyrośnie kudłacz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Co do obroży Foresto, to warto ją przetrzeć raz na miesiąc, bo gromadzący się brud może wpłynąć na jej działanie. Raz tego nie zrobiłam i kleszcz się przyczepil i miał sie bardzo dobrze. To był jeden z dwóch które znazlam w tym sezonie, drugi był uschniety. Uważam to za całkiem dobry bilans, lepszy niż przy Advantixie. No i Foresto jest wygodniejsze, pomijając wspomnianą potrzebę czyszczenia go raz na jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o przecieraniu nią psa (co robię mniej, więcej co miesiąc, przy okazji strzyżenia, bo wtedy i tak muszę ją zdjąć), ale o tym, żeby wytrzeć z syfu jeszcze nie :D.

      Usuń
    2. No, widziałam jaka warstwa brudu zostaje na scierce po przetarciu, więc wierzę w te teorie, chociaż teraz nie pamiętam czy jest potwierdzona przez producenta. ;)

      Usuń
    3. Dokładnie, dobrze jest ją od czasu do czasu przetrzeć - najlepiej czymś nasączonym odrobiną alkoholu :).

      Usuń
  11. My używamy jednocześnie kropli i obroży, a przed wyjściem w miejsce, gdzie jest większe prawopodobieństwoZ kleszczy, psikamy dodatkowo sprayem na kleszcze. Zastanawiałam się nad bravecto, ale jakoś nie jestem przekonana do faszerowania psa chemią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie boisz się, że krople, obroża i jeszcze spray nie zaszkodzą psu? Przecież je też dawkuje się zależnie od wielkości psa i zbyt duża ilość danego preparatu może zaszkodzić zwierzakowi. No chyba, że zwracasz uwagę na to, żeby dana substancja nie powtarzała się w każdym z preparatów.

      Usuń
  12. Mój pies to odkurzacz na kleszcze. Dla mnie znakiem, że środek działa, jest fakt, że na psie znajduje 5 robali, a nie 20. Za to ja miałam w życiu jednego dziada, mimo że szlajam się po takich samych chaszczach jak mój pies.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój pies ma zawieszkę i nie ma problemu... Był jeden spacer, że zapomniałam włączyć- 4 kleszcze...

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas chyba spokój z kleszczami, choć nie oznacza to, że trzeba być mniej czujnym.
    Ostatniego kleszcza znalazłam na Terrorze na początku sierpnia, od tamtego czasu nie znalazł się ani jeden, pomimo codziennych spacerów na pola, łąki i do lasu.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawy post, ja od zawsze stosuję mojej Białej Kulce obroże Foresto (w całym jego życiu - 4 lata - znalazłam może z 4 kleszcze? :D), natomiast dużej bestii kupuję kropelki i nie ukrywam, znajduje troszkę więcej kleszczy :v. Plus jest taki w jego przypadku, że ma tak dużo sierści, że jedyne miejsca na których 'pasażerowie na gapę' mogą się załapać, to tylko na głowie i uszach :D.

    Pozdrawiamy, J&T!
    http://littlewhitecompanion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. My na szczęście nie mamy tego problemu. Do kwietnia bodajże Kasu był zakrapiany, bardzo nieregularnie zresztą. Przez jakieś dwa miesiące (wrzesień-pażdziernik 2014) nie był zabezpieczony i złapał jednego kleszcza. Sytuacja zmieniła sie po pierwszej babeszjozie, co teoretycznie nie ma żadnego wpływu na organizm. Przed chorobą łapał kleszcze na potęgę, teraz w sezonie możemy chodzić na pola, do lasu i prędzej ja wrócę z kleszczem niż mój pies. Od czerwca mamy kleszczołapki, bo pęsetą też nie ufałam, ale wykorzystane były tylko na kocie. ;) Aktualnie mamy Foresto, od kwietnia, czyli zostały jej teoretycznie 2 miesiące. Też nie zdejmowałam obroży do wody, tylko do kąpieli, chciałam zobaczyć jak będzie działać i u nas sprawdza się genialnie. Myślałam nad F. dla kota, ale to będzie dla niej zbyt niebezpieczne. Jak Foresto się skończy to chyba wypróbujemy Kiltixa, ale w sezonie znów wrócimy do Foresto. :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja postawiłam na Kiltix i działa bez zarzutu :) Jedynie co mnie denerwuje to ściąganie jej w okresie wakacyjnym przy kąpielach i charakterystyczny smrodek, którym przesiąka pies. Następnym razem spróbujemy z Foresto, chociaż myślałam, że jest całkowicie wodoodporna i nie będę musiała zaprzątać sobie głowy z uważaniem na nią podczas wodowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie używam obroży. Raz miałam, ale zapomniałam zdjąć do kąpieli... Zakraplam Pimpka Foresto i w tym roku mieliśmy dwa wbite. Ja zawsze idę do weta, boję się sama wyciągnąć. Muszę kupić sobie jakiś przyrząd, bo jak na razie z samą pęsetą... Nie chcę pogorszyć.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspomnę tylko że jest szczepionka na Borelioze - mało kto wie że coś takiego jest ;)
    Żeby uniknąć Boreliozy szczepi się psiaka ale przed zaszczepieniem go jeśli psiak już spotkał się z kleszczami to trzeba zrobić pierw badanie krwi które zostaje wysłane do laboratorium, po dostaniu wyników i jesli wszystko jest ok na początku szczepimy psa 3 razy kżde co 3 tygodnie. Po tych 3 razach szczepimy psa dopiero za rok 1 szczepionką i nie może być razem ze szczepieniem na wścieklizne i choroby zakaźne bo trzeba odczekać 3 tygodnie i wtedy można zaszczepić. Szczeniaki można zaszczepić po ostatnim szczepieniu i też trzeba odczekać 3 tyg. i szczepimy 3 razy co 3 tygodnie bez badania krwi ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ze specyfików naturalnych łatwiejsze jest przyrządzenie naparu z czystka, w tamtym roku o tym pisałam. Na Kibę (a raczej nasze kleszcze) żadne chemiczne specyfiki nie działają oprócz jednych kropel, które strasznie przetłuszczają jej futro, ale po zakropleniu muszę odczekać tydzień i dopiero ją myć, a to jest strasznie wkurzające. W tym roku chyba kupię tickless, bo z tabletkami nie podejmę ryzyka, nie kosztują mało, a w razie gdyby były nieskuteczne i tak bym musiała coś kupić. Piękny bbyłby świat gdyby nie było kleszczy :P.

    OdpowiedzUsuń
  21. My używamy Bravecto,a wcześniej kropli Advantix,dwa lata i zero kleszczy :) Oby trwało to jak najdłużej!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ostatnio pojawiły się nowe kropelki amflee, kupiliśmy i póki co od zakroplenia nie złapał żadnego kleszcza. Niestety już w grudniu pojawił się kleszcz, a od stycznia lgną do Astora :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie ufam innym preparatom niż fiprex - muszę przyznać. Jakoś stosuję od lat i mam święty spokój. Zero problemów.
      Nie ukrywam, że o tych kropelkach w ogóle nie słyszałam

      Usuń
  23. My używamy od samego początku Foresto, dobrze się u nas sprawdza. Zero łażenia po psie i zero wbitych kleszczy - mimo praktycznie codziennych kąpieli z założoną obrożą.
    A do tego dieta bogata w czosnek i jakoś nam się udaje :).

    OdpowiedzUsuń
  24. Każdy ma swoje przyzwyczajenia :) Kropelki czy obroże wszystko okej. Byle by nie truć psa tymi tabletkami.

    OdpowiedzUsuń
  25. Moim zdaniem zawsze warto sprawdzić objawy boreliozy. Zdecydowanie za mało się o tym mówi, a choroba jest okrutnie niebezpieczna :/

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu