20.01.2018

Jak ograniczyć wydatki na psie gadżety?

Jakiś czas temu postanowiłam zmniejszyć budżet przewidziany na psie gadżety, a od kilku miesięcy jestem naprawdę zadowolona z efektów tej decyzji, dlatego dzielę się z Wami moimi dwoma sposobami na  ograniczenie psich wydatków. 


Skąd taka decyzja?
W pewnym momencie stwierdziłam po prostu, że mamy tego wszystkiego za dużo. Niby używałyśmy wszystkich rzeczy, ale niektóre z nich wyjmowałam na tyle rzadko, że gdyby zniknęły, pewnie nawet nie zwróciłabym na to uwagi. 
Postanowiłam też kupować mniej i rozważniej, bo choć nie jestem typem minimalistki, to nie lubię otaczać się zbędnymi przedmiotami, a pozbywanie się ich stało się dość trudne. 


Co zrobić z zalegającymi przedmiotami?

WYSTAWIĆ NA SPRZEDAŻ
Zawsze, kiedy coś już mi się znudziło, niezbyt pasowało mi do psa lub psu, to wystawiałam to na sprzedaż. Maniacy psich akcesoriów jak są teraz, tak samo byli 10 lat temu, więc większość naszych rzeczy szła jak świeże bułeczki. Zwykle były w świetnym stanie, ceny przesyłek całkiem przyjemne, a oferta sklepów i różnych producentów jeszcze nie tak bogata, więc regularne "wymienianie" jednej obroży na drugą, nową, nie stanowiło wtedy większego problemu.
Wraz z rozwojem rynku zoologicznego, rynek wtórny jakby trochę podupadł, a regularne podnoszenie cen wysyłek przez Pocztę Polską też pewnie miało w tym swój udział. Kupowanie używanych rzeczy stało się po prostu mniej opłacalne, a co za tym idzie pozbywanie się ich w ten sposób jest teraz dużo trudniejsze.

Gdzie wystawić rzeczy na sprzedaż?
Ja do tego celu wykorzystuję głównie Facebooka (album na stronie, specjalne grupy, sporadycznie swój prywatny profil) i portale typu OLX czy Allegro.

ODDAĆ DO SCHRONISKA
Wiele schronisk i domów tymczasowych z chęcią przyjmuje akcesoria w dobrym stanie, które mogą przydać się im podopiecznym. Oddając im część rzeczy można połączyć miłe z pożytecznym.

ZACHOWAĆ DLA NASTĘPNYCH POKOLEŃ
Naszemu psu nie odpowiada jakaś zabawka, ale może bardzo spodoba się następnemu? Tutaj jednak trzeba mocno przemyśleć czy to rozwiązanie ma sens. Jeżeli mamy małego psa, a nasz kolejny docelowo ma być dużo większy, to i tak szybko wyrośnie z akcesoriów po swoim małym "rodzeństwie".



Jak kupować mniej rzeczy?
Tu należałoby w ogóle zacząć od tego, po co wielu psiarzom, w tym mnie tyle psich akcesoriów? Może aby nie wrzucać wszystkich do jednego worka, skupię się jedynie na moich powodach.
Jestem wzrokowcem i wiele moich decyzji zakupowych jest powodowanych tym, że coś po prostu ładnie wyglądało na zdjęciu. I to zdjęcie nie musi być ewidentnie reklamą jakiegoś produktu, wystarczy, że trafię na ukochanym przeze mnie Flickr (stronie przeznaczonej do pokazywania swoich zdjęć) na profil mieszkanki jakiegoś innego kraju, która dzieli się tam zdjęciami swoich psów. Wiele osób (i ja też) traktuje Flickr bardziej jako wielki album online niż galerię swoich idealnie skadrowanych ujęć, więc nie brakuje tam zwykłych klatek z życia codziennego. A jak życie codzienne to i spacery po mieście czy wspólna zabawa, czyli miejsce na psie akcesoria. Tak, właśnie na Flickr dowiedziałam się o istnieniu marek takich jak Chuckit czy Planet Dog... Wspomniałam o innym położeniu geograficznym, bo to często wiąże się z mniejszą dostępnością różnych produktów, a jak coś trudniej kupić, to kusi jeszcze bardziej.
Jak widzicie, nie ukrywam, że wiele rzeczy wybierałam głównie dlatego, że fajnie wyglądały, ale psie zdanie wcale nie było dla mnie mniej ważne! Ginny na samym początku miała duże problemy z aportem i wspólną zabawą, częściowo wynikały one ze złego dopasowania zabawek. Były za duże albo za twarde, albo zbyt szybko ulegały zniszczeniu. Szukałam więc ładnych rzeczy, które jednocześnie idealnie sprawdzą się do wspólnych zabaw. W tym czasie przerobiłyśmy produkty we wszystkich kolorach tęczy, było ich naprawdę sporo!

SPÓJNA KOLORYSTYKA
Kiedy pisałam, że miałyśmy rzeczy we wszystkich kolorach tęczy to wierzcie, że naprawdę tak było (i pewnie nadal jest, ale nie w takim stopniu). Co w tym złego? Jeżeli nie zwracamy uwagi na kolory to właściwie nic. Ja jednak z czasem zauważyłam, że pewne akcesoria zakładam psu o wiele rzadziej tylko dlatego, że nie do końca odpowiada mi ich kolor. Czasem była to kwestia dopasowania, ale chodziło też na przykład o trudność w znalezieniu w trawie albo problem z doczyszczeniem. Po co mi takie rzeczy? Postanowiłam ograniczyć się do kupowania przedmiotów w maksymalnie trzech kolorach (różowy, fioletowy i miętowy/turkusowy), oczywiście jeżeli serio się nie da, a coś jest naprawdę potrzebne, to od czasu do czasu robię odstępstwo od tej reguły. W rezultacie odpadło z góry wiele nowości od producentów, którzy mają ograniczoną gamę kolorystyczną, która nie obejmuje moich trzech wybrańców (przykładowo Chuckit, u którego króluje pomarańcz). W ogóle odpadło sporo akcesoriów, bo wybrane przeze mnie kolory nie są aż tak popularne wśród psich produktów, jak np. żółty czy czerwony.

Co mi to dało?
✔ Nie mam problemu z dopasowaniem do siebie akcesoriów. Dla niektórych to ważne, żeby smycz pasowała do szelek. U nas wszystko jest w jednej kolorystyce i bez problemu da się dopasować każdą rzecz.
✔ Rzadziej wrzucam pewne artykuły do koszyka, bo z tyłu głowy świta mi myśl o tym, że przecież mam już coś w tym kolorze, więc po co mi następne?
✔ Wybrane przeze mnie rzeczy naprawdę cieszą moje oczy, nic mnie nie drażni, wychodzę na spacer jako szczęśliwszy człowiek.

WISH LIST
Wish list zwana przeze mnie chciejlistą chyba w największym stopniu pomogła mi osiągnąć mój cel, jakim jest kupowanie mniejszej ilości rzeczy. Na czym to polega?
Tworzę listę rzeczy, które wpadną mi w oko. Dla lepszego zobrazowania nie zapisuję ich w zwykły sposób tylko w formie grafiki. Zanim któryś przedmiot zmaterializuje się w moich rękach, daję sobie pewien czas na znalezienie opinii o nim (szukam ich między innymi w postaci recenzji na blogach) i zdecydowanie czy taki zakup ma sens w naszym przypadku. Zazwyczaj zanim wybiorę coś z mojej chciejlisty musi minąć minimum miesiąc. Jeżeli produkt ma z grubsza pozytywne recenzje, a ja po miesiącu nadal uważam, że jest potrzebny, to wtedy go kupuję, w przeciwnym wypadku wyrzucam go z mojej listy. Jak dotąd nie wystawiłam na sprzedaż chyba ani jednego przedmiotu, który wcześniej trafił na moją chciejlistę!

Co mi to dało?
✔ Nie kupuję pod wpływem impulsu.
✔ Dokonuję o wiele bardziej przemyślanych wyborów.
✔ Jestem naprawdę zadowolona ze swoich decyzji i nie muszę pozbywać się nietrafionych zakupów, bo ich zwyczajnie nie ma.



PODSUMOWUJĄC
Jestem niemal pewna, że jeżeli szczerze zależy Wam na ograniczeniu wydatków na psie gadżety, to dzięki wyżej wymienionym metodom łatwiej będzie Wam tego dokonać. Te sposoby nie są żadną innowacją. Pewnie słyszeliście o tym, by tworzyć listę zakupów i nie wybierać w sklepie niczego spoza niej. Tak samo wśród poradników dla osób, które często mają problem z tym, że "nie mają w co się ubrać", poleca się im stworzenie spójnej kolorystycznie bazy ubrań, potwierdzam, że w takim wypadku to też działa!

A jak Wy podchodzicie do kwestii kupowania psich gadżetów? Zawsze jesteście zadowoleni ze swoich zakupów?


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu