28.08.2018

Meatlove - smakołyki Meat & Treat

Za sprawą bycia Ambasadorką Top For Dog w ostatnim czasie miałam okazję testować na Ginny smakołyki Meat&Treat marki Meatlove.


Nie wiem, jak Wam, ale mnie kiełbasy dla psów kojarzyły się jak dotąd bardzo źle. Na myśl o tego typu produkcie miałam przed oczami zawiniątka z zawartością niewiadomego pochodzenia, które wiszą sobie w markecie obok suchych chrupek we wszystkich kolorach tęczy. Nigdy w życiu nie miałam w domu „kiełbasy dla psa”, do teraz!


Lubię nagradzać mojego czworonoga w różny sposób. Dzięki temu Gi nigdy nie wie jaka nagroda ją czeka i zawsze stara się dać z siebie 100%. Właśnie dlatego mam w zanadrzu różnego rodzaju zabawki i smakołyki. Przysmaki przygotowuję sama (suszę mięso, robię pasty do tubki), ale nie ma się co czarować, robię to okazjonalnie. Zwykle budzi się we mnie dzikie zwierzę jakim jest leniwiec i wtedy buszuję po e-sklepach, a na drugi dzień przyjeżdża kurier z suszonymi lub liofilizowanymi smaczkami. Od razu zaznaczam, że Ginny nie jest wybrednym psem, ale mimo tego, że zjadłaby prawie wszystko łącznie z kartonem, to dostrzegam, że ma wyraźne preferencje. Widać, kiedy coś jej serio smakuje. Te suszone rzeczy naprawdę lubi, ale znowu aż takiego szału nie ma, dlatego pomyślałam sobie, że takie kiełbaski to może być coś!


Skład
Jak wspomniałam kupuję jedynie smakołyki suszone/liofilizowane, bo zwykle tylko w takich jest naprawdę dużo mięsa. Unikam zbóż i innych, zbędnych dodatków, dlatego bardzo spodobał mi się prosty i jasno opisany skład kiełbas Meat&Treat. W każdej z nich znajduje się w większości mięso, trochę podrobów, tłuszczu i odrobina soli morskiej. Na przykład skład wersji z koniną prezentuje się tak:

100% konina: 70% chude mięso, 20% serce, 9,5 tłuszcz, 0,5% sól morska

Wyjątek stanowi łosoś (w składzie jest po prostu 100% łososia). Przysmaki przygotowuje się metodą wolnego gotowania, dzięki czemu nie tracą wielu wartości odżywczych. Do tego producent zapewnia, że smakołyki są jakości human grade, a składniki do nich nabywane są od małych lokalnych dostawców, od których produkty pozyskiwane są również przez firmy produkujące żywność dla ludzi. Nie zawierają też konserwantów, sztucznych barwników, GMO ani glutenu. Brzmi to naprawdę super!


Smakołyki w formie kiełbasek dostępne są w opakowaniach 40g (pakowane x4), 80g i 200g (dwie ostatnie wersje można kupić pojedynczo), dla Gi ze względu na jej nieduże rozmiary najbardziej optymalne są mniejsze porcje. Co jest jeszcze istotne, nie trzeba trzymać ich w lodówce (producent zaleca suche i chłodne miejsce) chyba, że po otwarciu zostanie nam część, której nie wykorzystamy, wtedy warto włożyć ją do lodówki (wierzch może trochę przyschnąć).

Przysmaki są wilgotne, ale mają zwartą konsystencję, dzięki czemu łatwo podzielić je na mniejsze fragmenty:



Opakowanie
Dużą zaletą opakowania Meatlove są nie tylko różne możliwości podania przysmaków, ale również mniejsza waga całego produktu. Jeśli zabieramy smaczki na piesze wędrówki z psem, każdy gram mniej w plecaku to radość naszego kręgosłupa. Do tego łatwo upchnąć je w saszetce (szczególnie te pakowane po 40g) na biodra. Bez nożyka nie potrafię odwinąć opakowania. Wydaje mi się, że ten problem mogłoby rozwiązać zastosowanie wystającego paska, po pociągnięciu którego dałoby się natychmiast dostać do produktu, ale nie jest to dla mnie duży kłopot, bo przed wyjściem kroję wszystko w kostkę.

Bardzo duży plus za to, że folia do pakowania jest wolna od szkodliwego BPA. Odkąd wiem jaki wpływ na żywy organizm ma ten związek chemiczny, doceniam, kiedy producent dba o to, by unikać go w swoich produktach.


Forma podania i efekty
Tak, jak wcześniej wspomniałam kroję odpowiednią ilość w kostkę, wrzucam do silikonowej saszetki i mam gotowe smaczki, które szybko mogę wyjąć i podać psu. Ważne jest dla mnie to czy smakołyki się kruszą i brudzą ręce, bo bardzo tego nie lubię. Pokrojone kostki trzymają formę bez większych problemów, ale jedne brudzą bardziej (jak np. konina), a inne prawie wcale (jak drób).

Można też odwijać kiełbaskę po wcześniejszym nacięciu jej i pozwalać psu, żeby kąsał sobie odpowiednią porcję, ale według mnie to niezbyt wydajne, choć w niektórych ćwiczeniach może być mega pomocne! :) Można też samemu odrywać po kawałku, zajmuje to jednak cenny czas, a przecież pies nie może zbyt długo czekać, kiedy zrobi coś fantastycznego, co zasługuje na nagrodę.
Smaczki Meat&Treat bezsprzecznie podbiły ginowe kubki smakowe! Nie miałam wątpliwości co do tego, czy będą jej smakować, ale naprawdę widzę, że reaguje na nie jak na coś wyjątkowo smacznego.
Mimo, że przysmaki Meatlove są tworzone w oparciu o zasady diety BARF, jedna z naszych obserwatorek na wieść o tym, że będę je testować wyraziła obawę, czy mój pies karmiony w ten sposób stosunkowo krótko (obecnie ponad 3 miesiące) nie dostanie rewolucji żołądkowych. Ja znając swojego czworonoga byłam nastawiona pozytywnie, choć przyznaję, że zawsze podczas sprawdzania czegoś zupełnie nowego z tyłu głowy tli się cień wątpliwości. W tym wypadku nie mam jednak żadnych zastrzeżeń, efekty przemiany materii świadczą o tym, że kiełbaski bardzo dobrze się przyjęły.

Podsumowując
Jeżeli szukacie nagrody z efektem „wow!”, chcecie urozmaicić wachlarz smakołyków, którymi częstujecie psa lub Wasz burek to francuski piesek, sprawdźcie koniecznie Meatlove! Myślę, że to świetna alternatywa dla ludzkich parówek, kabanosów czy żółtego sera, które ratują trening w przypadku wielu wybrednych psów, ale nie są dla nich najzdrowsze.
I na koniec – cena. Według mnie Meat&Treat nie należą do najtańszych przysmaków, ale biorąc pod uwagę ich skład oraz wygodę podania myślę, że warto w nie zainwestować.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu