26.03.2019

5 sposobów na fotografowanie szczeniaka

Jakiś czas temu na Instagram Stories poprosiłam Was o propozycje tematów na bloga, wszystkie nurtujące Was kwestie były związane z nowym członkiem naszej ekipy. Jednym z wątków, które chcieliście abym poruszyła był właśnie ten dotyczący fotografowania szczeniaka. Rzeczywiście robienie zdjęć młodym psom wymaga szczególnego podejścia, dlatego opowiem Wam o swoich doświadczeniach.


Fotografowałam różne szczeniaki, w tym 2 swoje. Lumos swoją mentalnością bardzo przypomina mi Ginny w tym samym wieku, jednak w kwestii fotograficznej wymaga zupełnie innego podejścia niż niegdyś Ginka. Mamy zatem dwa przypadki:

Ginny – w wieku 8 tygodni była niewiele większa od świnki morskiej, zawsze kiedy kucałam z aparatem Gi biegła w moją stronę, co razem tworzyło ogromne wyzwanie dla mnie i mojego niezbyt lotnego sprzętu (używałam canona 450d i canona 50mm f/1.8 II). Większość jej zdjęć w ruchu jest nieostra.
Lumos – w wieku 8 tygodni była mniej, więcej gabarytów kota, więc łapanie ostrości teoretycznie powinno być łatwiejsze, jednak tylko w teorii, bo Lu uwielbiała zwiedzać świat na własną łapę zjadając wszystko co znalazła na swojej drodze i nie grzeszyła cierpliwością. W rezultacie ilość jej zdjęć jest dość ograniczona, ponieważ rozsądniej było pilnować aby nie zjadła czegoś szkodliwego (np. kamieni) niż biegać za nią z aparatem.

Zanim przejdę do moich sposobów radzenia sobie z takimi szczeniętami, muszę poruszyć jedną dość istotną kwestię, jaką jest sprzęt. Możemy sobie tłumaczyć, że dobry fotograf zrobi dobre zdjęcie nawet kromką chleba, jednak zrobienie zdjęcia, jakie mamy gdzieś w głowie wymaga konkretnego zaopatrzenia i nie ma co z tym dyskutować szczególnie, kiedy mamy tak wymagających modeli.

Jakiego sprzętu używam do fotografowania szczeniaka?
Kiedy Ginny była mała dysponowałam Canonem 450d, do tego miałam kit 18-55mm, 50mm f/1.8 i dość ciemny telezoom. Do fotografowania jej używałam najczęściej 50mm, ale ten obiektyw w połączeniu z tamtym body nie dawał zbyt dobrych rezultatów. Tło oczywiście było ładnie rozmyte, ale pies też. Był to zbyt wolny zestaw do uchwycenia kuli energii, jaką była Ginny. Do tego kiedy tylko kucałam Ginka biegła w moją stronę i często nie mieściła się w dość ciasnym kadrze (50mm w połączeniu z małą matrycą APS-C jest dość wąskie). W związku z tym nie mam zbyt wielu udanych ujęć z tamtego okresu, choć nawet te nieudane stanowią dla mnie bardzo miłą pamiątkę.

Przy Lumos mam to szczęście, że dysponuję lepszym sprzętem, ale nadal nie jest to wypasiony aparat do sportowych ujęć, a dość podstawowa wersja pełnej klatki, dlatego wciąż łatwo nie jest, ale daje radę! Mowa tu o Canonie 6d, do którego podpinam obiektywy o ogniskowych z zakresu 16-200mm i stałej „jasności” f/1.4-2.8 (dzięki jasnym obiektywom mogę skrócić czas naświetlania, a co za tym idzie lepiej zamrozić ruch). Przy szczeniaku zwykle ograniczam się do obiektywów takich jak: 16-35mm f/2.8, 35mm f/1.4, 85mm f/1.8 oraz 135mm f/2. Krótsze ogniskowe świetnie sprawdzają się wtedy, kiedy nie mam możliwości odejść zbyt daleko, a dłuższe wykorzystuję najczęściej do ujęć w ruchu, ale o tym wszystkim za chwilę.



Przejdźmy do działania! Aby było wygodniej wszystko uporządkować, postanowiłam podzielić swoje przemyślenia i sposoby radzenia sobie ze szczeniakiem przed obiektywem, na kilka akapitów.


1. Model
Analizuję jaki jest mój model, jaki ma charakter, czy czegoś się boi, czy już coś potrafi. Od tego wszystkiego będzie zależeć cała reszta. Przykładowo, jeśli szczeniak nie lubi hałasów, zabieranie go na zdjęcia do miasta nie będzie najlepszym pomysłem. W takiej sytuacji maluch nie tylko wyjdzie niekorzystnie na zdjęciach, ale przede wszystkim źle skojarzy sobie miejsce czy nawet aparat. Lepiej będzie przepracować z nim tę kwestię, a na sesję wybrać się, kiedy szczeniak będzie dobrze czuć się w danej lokacji.

2. Dobry plan
Zanim zabiorę się za zdjęcia szczeniaka muszę mieć plan. Zastanawiam się jakie miejsce będzie odpowiednie, czy będę mieć pomocnika, jakiego sprzętu użyję. Myślę też o ujęciach, jakie będę chciała zrobić, ale jednocześnie staram się nie trzymać kurczowo swojego pomysłu, bo wiem, że maluch może mieć na ten temat zupełnie inne zdanie. Wstępny szkic całej sesji pozwala mi zaoszczędzić czas, którego zwykle nie ma zbyt wiele przy szczeniakach, które raczej nie grzeszą cierpliwością.

3. Bezpieczne miejsce
To dotyczy oczywiście tak samo dorosłych psów, ale przy szczeniakach, które często dopiero rozpoczynają szkolenie i uczą się życia, jest jeszcze bardziej istotne! Jeśli mam obawę, że mój pies może zjeść coś szkodliwego, pobiec za dzikim zwierzęciem, wybieram inną lokalizację lub zaopatruję się w linkę i pomocnika. Ładne ujęcia nie mogą być ponad psim bezpieczeństwem.


Moje sposoby na fotografowanie szczeniaków 

(kolejność NIE jest przypadkowa!) 



Spontan 100%
Idę po linii najmniejszego oporu, czyli siadam z aparatem i czekam aż wydarzy się coś ciekawego albo szczeniak na chwilę się zatrzyma i spojrzy w moją stronę. Kiedy maluchowi nic nie zagraża (włącznie z nim samym), to jest to najłatwiejsza metoda fotografowania go, choć jeśli zależy nam na uchwyceniu konkretnej sceny, to sposób ten wymaga od nas sporo cierpliwości.

Metoda ta jest szczególnie fajna w przypadku bardziej nieśmiałych szczeniaków, które obawiają się dźwięku migawki czy „wielkiego oka”, które ciągle za nimi chodzi. Malec może w spokoju eksplorować teren, bawić się, a my w odpowiedniej odległości, z odpowiednio długim obiektywem (u mnie najlepiej sprawdza się od 85mm wzwyż) możemy to rejestrować.

Można też użyć bardzo szerokiego obiektywu (u mnie 35mm i mniej) w przypadku, kiedy psiak nie chce się od nas oddalić, trzyma się bardzo blisko i jeszcze nie potrafi zostać w miejscu na polecenie. Dzięki zastosowaniu szerszego kąta widzenia możemy ująć więcej sylwetki psa, ale musimy liczyć się z tym, że mogą pojawić się wtedy charakterystyczne zniekształcenia (np. nienaturalnie długi pysk i mała reszta ciała). Dla mnie mają one swój urok, ale jeśli komuś przeszkadzają, to do jakiegoś stopnia można skorygować je w czasie postprodukcji.

Tak powstało zdjęcie Frio (pięknej siostry Lumos). Siedziałam na ziemi z aparatem i cierpliwie czekałam, Frio usiadła i spojrzała prosto w obiektyw, wtedy nacisnęłam spust migawki.


Zająć czymś paszczę lub dodać towarzystwo
Tak jak wspominałam wcześniej, Lumos na samym początku brała do pyska dosłownie wszystko i nawet na ułamek sekundy lepiej było nie spuszczać jej z oka. Aby zrobić jej jakieś zdjęcia najrozsądniejszym sposobem, żeby przy tym nie ucierpiała było dać jej coś, czym mogła się zająć. Na większości swoich pierwszych fot ma jakąś zabawkę albo… bawi się z Ginny. Drugi pies może być świetną pomocą, o ile dobrze dogaduje się ze szczeniakiem, w przeciwnym wypadku zwierzaki będą się tylko ze sobą męczyć i utrwalać niemiłe zachowania. Zamiast psa można użyć drugiego człowieka, który pomoże nam ogarnąć niedoświadczonego modela.

Ta scena przedstawia próby zabawy Lumos i jej siostry Frio. Było to ich pierwsze spotkanie po opuszczeniu hodowli, wszyscy byliśmy ciekawi jak na siebie zareagują. Nie mam zbyt wielu ujęć tego typu, ponieważ ich zabawa nie była wtedy zbyt bezpieczna i w porę ją zakończyliśmy. 



Pomocnik+
W przypadku zdjęć moich dorosłych psów zwykle radziłam sobie sama. Nawet zdjęcie back vaulta z Ginny nie było aż tak skomplikowane, za to przy szczeniaku, statywie i zdalnym wyzwalaniu osiwiałam. Doszłam do wniosku, że nie ma sensu silić się na satysfakcję z całkowicie samodzielnie wykonanych ujęć, skoro te same efekty mogę osiągnąć dużo łatwiej i szybciej z pomocą drugiej osoby. Dzięki temu sesja trwa o wiele krócej, co na pewno nie jest bez znaczenia dla szczeniaka, który szybko się nudzi. Dodatkowo jest też dużo bezpieczniej, bo mamy dodatkową parę oczu do obserwowania papika.

Druga osoba jest szczególnie pomocna przy zdjęciach psa w statyce, ale dobrze sprawdza się też do zdjęć, na których szczenię biegnie w naszą stronę. Można poprosić naszego pomocnika o przytrzymanie psa, którego następnie zawołamy i zrobimy nasze idealne ujęcie, jednocześnie wzmacniając przywołanie (za co rzecz jasna trzeba wynagrodzić naszego modela!).



Rodzinnie
Możemy po prostu zrobić sobie zdjęcie z psem, o czym szerzej pisałam w całym poście na ten temat. Wspólne zdjęcia ze szczeniakiem nie różnią się mocno od tych robionych z dorosłym burkiem, więc odsyłam do archiwum. Dużą zaletą tego sposobu jest łatwość w unieruchomieniu malucha oraz miłe wspomnienia, kiedy ten już dorośnie i będziemy zachodzić w głowę jak to się stało, że dawniej mogliśmy unieść go na jednej ręce, a teraz przy podnoszeniu wypada nam dysk.


Wyszkolony model
Na koniec najłatwiejszy i jednocześnie najtrudniejszy sposób fotografowania szczeniaka, czyli wyszkolenie go. Robienie zdjęć psu, który potrafi wykonywać różne polecenia to sama przyjemność. ale szczeniak cały czas rośnie, zmienia się i nie zawsze załapuje od razu o co nam chodzi, a my przecież chcielibyśmy utrwalać na bieżąco jego rozwój. Co robić? Trzeba uzbroić się w cierpliwość i refleks oraz nie wymagać od szczeniaka czegoś, czego jeszcze nie jest w stanie zrobić. Współpraca z nami powinna kojarzyć mu się z samymi przyjemnymi rzeczami, dlatego jeśli mamy frustrować się, że maluch nie potrafi zbyt długo wysiedzieć, to lepiej najpierw popracować nad tym, a foty strzelić mu w inny sposób.

Ja na początku uczę siadania i leżenia na komendę, w międzyczasie dorzucam zostawanie w miejscu w wybranej pozycji. Robię to bardzo stopniowo, ale aparat wprowadzam dość szybko. Aby nie palić komendy zdjęcia wykonuję w tempie ekspresowym, tutaj bardzo liczy się refleks. Od razu staram się nagrodzić szczeniaka za to, że ładnie zrobił to, o co został poproszony i dość szybko kończę sesję, żeby nie zniechęcać psa.

Powoli wprowadzam też zwalnianie szczeniaka do odłożonej nagrody. Pomaga mi to w nauczeniu psa trzymania pozycji, słuchania, a w przyszłości pewnie nie raz wykorzystam to również do ujęć w ruchu.

Poniżej zdjęcia, które są przykładem wymieszania ze sobą różnych sposobów focenia maluchów. Na zdjęciu grupowym wszystkie psy leżą, czego wcześniej zostały nauczone. Szczeniaki nie potrafią jeszcze wykonywać tego polecenia na tyle dobrze, żeby odejść od nich dalej, więc zdjęcie zrobiłam ultra szerokokątnym obiektywem (16mm) z bliskiej odległości. Pozostałe dwa psy były ustawiane przez swoich właścicieli. W ramach ciekawostki przyrodniczej dodam, że Lumos już wcześniej potrafiła zostawać na większą odległość, ale zostawanie w grupie jest bardzo trudnym ćwiczeniem, więc nie można od razu wymagać, żeby szczenię robiło je jak stary wyjadacz.


Na drugim zdjęciu Lumos leży i wykonuje sztuczkę „smutek”, która u nas oznacza położenie głowy na ziemi lub wskazanym przedmiocie. Podobnie jak w poprzednim przypadku zdjęcie robię szerszym kątem, ale tym razem mogę odsunąć się bardziej, więc używam 35mm.


Tu ponownie "smutek", ale tym razem połączony z poleceniem "zostań", dzięki temu mogłam zrobić zdjęcie z użyciem obiektywu 85mm. Aby jeszcze bardziej ułatwić zadanie psu i sobie, posadziłam go na niedużym wzniesieniu - grubych korzeniach drzewa, które tworzyły wewnątrz idealne miejsce do ulokowania tam szczeniaka. Takie korzenie obrośnięte mchem są nie tylko bardzo fotogeniczne, ale też pozwoliły maluchowi jeszcze lepiej zrozumieć, że ma leżeć i zostać właśnie w tamtym miejscu. Ważne, aby wzniesienie nie miało śliskiej powierzchni, otworów, w których pies mógłby zaplątać łapę, aby było stabilne oraz żeby nie było zbyt wysokie (w takiej sytuacji przydaje się dodatkowa osoba do asekurowania).



Na koniec
Jeśli macie szczeniaka, nie skupiajcie się aż tak na tym, by zdjęcia były perfekcyjne. Maluchy bardzo szybko rosną, nim się obejrzycie Wasz papik stanie się dorosłym psem. Na idealne kadry będziecie mieć mnóstwo czasu, na fotografowanie szczeniaka zdecydowanie mniej. Wyjmujcie często telefon (ja po tylu latach musiałam dokupić dodatkową kartę pamięci do swojego), nagrywajcie też filmy, rejestrujcie wszelkie wspomnienia, a w przyszłości docenicie każdą tego typu pamiątkę, nawet kiedy kadr będzie krzywy, pies nieco rozmazany, a w tle będą leżeć pogryzione kapcie. 


5 komentarzy:

  1. Fotografowanie zwierząt, zwłaszcza młodych TK nielada wyzwanie. Ale są słodkie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ozzy sie wycfanil juz i jak widzi telefon skierowany w swoja stronę to sie uspokaja :-D. Nie da mi porobic komprommitujacych filmikow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ginny ma podobnie i Lumos chyba też będzie mieć xD.

      Usuń
  3. Super post, na pewno skorzystam z tych rad gdy będę miała okazję fotografować jakiegoś papika :D
    Ps. Jestem po uszy zakochana w Lumos'owych fotach!

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu