26.04.2019

Posłanie od Bakado

W tym roku ponownie zostałam Ambasdorką Top For Dog dzięki czemu w ciągu ostatniego miesiąca testowałam na moich psicach legowisko od Bakado, w końcu przyszła pora aby podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na jego temat. 


Zacznę od tego, że bardzo długo rozglądałam się za tego typu poduchą, ale miałam wobec niej sporo oczekiwań i przez to trudno było mi się zdecydować na jakiś produkt. Opis legowiska Bakado brzmiał tak, jakby ktoś stworzył posłanie idealne, dlatego postanowiłam to sprawdzić.

Wygląd
Oczywiście w pierwszej kolejności zwróciłam uwagę na jego wygląd. Jest proste, grube i sprawia wrażenie mięciutkiego, takie właśnie jest! Dodatkowo nasz wzór o nazwie Różowa Strzała występuje w moich ulubionych kolorach, a w ofercie znajdzie się jeszcze kilka innych. Posłania są w trzech rozmiarach, ja wybrałam M, czyli 90cm x 70cm.
Utrzymanie w czystości
Wybór tak jasnego pokrowca wydawał mi się trochę szalony, ale stwierdziłam, że skoro można go zdjąć i wyprać, to zaryzykuję. Ginny i Lumos wielokrotnie jadły na nim tłuste gryzaki, wilgotną karmę, zostawiały ślady po ubłoconych łapach, więc w końcu musiał nadejść dzień próby. Pralkę zgodnie z zaleceniem producenta nastawiłam na 30°C, do prania użyłam zwykłego proszku i płynu do płukania, i niestety, zostały żółte plamy. Na szczęście za drugim razem, po dodaniu odplamiacza, wszystko ładnie zeszło, pokrowiec szybko wysechł i znów był jak nowy, do czasu aż pojawiły się nowe zabrudzenia. Taki już los bieli i bladego różu.


Na co dzień nie ma też żadnego problemu z osiadaniem borderowego futra na wierzchu posłania, ponieważ jest on dość śliski i sztywny. Lumos podczas wymiany szczenięcego włosa na dorosły, gubiła bardzo dużo sierści, ale legowisko dzielnie się temu opierało. Kłaki wystarczyło zebrać ręką i już było czysto.

Szczeniaki mają też to do siebie, że nawet kiedy niby wiedzą już gdzie załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne, to i tak zdarzy się czasem, że w głowie coś nie zaskoczy, zawory puszczą i tak było w lumosowym przypadku. Któregoś pięknego dnia postanowiła opróżnić swój pęcherz centralnie na legowisku. Mocz przedostał się na wypełnienie, więc czym prędzej napisałam do Bakado i zapytałam co z tym fantem zrobić. Dowiedziałam się, że wypełnienie można prać podobnie jak pokrowiec, również w pralce, z niedużymi obrotami podczas wirowania. Problem polegał jednak na tym, że choć nasza pralka pomieści 8kg prania, to posłanie za nic nie chciało wejść do bębna i trochę bałam się upychać je tam na siłę, więc ostatecznie wypełnienie wyprałam ręcznie. Nie było to zbyt proste zadanie, a wypełnienie schło dobre półtora dnia, ale ostatecznie akcja została zakończona pełnym powodzeniem. 


Wytrzymałość
Bardzo ważne było dla mnie aby posłanie moich psów było odporne na drapanie. Zarówno Ginny jak i Lumos bardzo lubią kopać, to właśnie przez to wiele ginowych leżysk już dawno poległo. Niby taki mały piesek, ale kiedy się uprze to jest w stanie zamienić się w dziurkacz oraz przesunąć całe wypełnienie w taki sposób, że legowisko wygląda jak rozbełtany ziemniak, a nie eleganckie, psie łoże. Tutaj producent zastosował na wierzch wytrzymałą tkaninę Sawana, która jak na tyle prac wykopaliskowych moich psów wygląda bardzo dobrze. Nie ma żadnej dziury, jedynie w dwóch miejscach materiał jest lekko zaciągnięty, ale chyba mało co jest w stanie oprzeć się szczenięcym mleczakom. Alcantara znajdująca się na spodzie prezentuje się bez zarzutu.


Komory, w których umieszczono wypełnienie okazały się fantastycznym rozwiązaniem, bo naprawdę nic a nic nie przesuwa się w środku i posłanie cały czas zachowuje swój kształt. Mając porównanie z poduchami innych producentów, trochę nie wierzyłam, że tak prosty zabieg będzie skuteczny do tego stopnia, więc jestem pod wrażeniem i bardzo się cieszę, że ktoś wpadł na taki pomysł. 


Komfort
Na koniec chyba najważniejsza kwestia, czy ta poducha w ogóle jest wygodna? Po wyjęciu jej z kartonu, jeszcze nie zdążyłam zdjąć folii, a Lumos już zajęła na niej swoje miejsce i wcale nie spieszyło jej się, aby je opuścić. Wtedy już przeczuwałam kto będzie korzystać z posłania najczęściej, choć wybierałam je głównie z myślą o Ginie. Lu po wejściu do salonu od razu biegnie na posłanie, bardzo lubi zanosić tam gryzaki i je na nim pałaszować, więc sądzę, że naprawdę wpasowało się w jej gust.


Z Ginny to dość skomplikowana sprawa, otóż posłanie musiało konkurować z kocem na kanapie oraz słońcem wpadającym przez okno dachowe, a to serio silni przeciwnicy. Do tego poduchę od razu przejął szczyl, do którego Ginny nie pała miłością i podejrzewam, że to może mieć duży wpływ na chęć przebywania Gi na tym legowisku. Wyobraźcie sobie, że kiedy Lumos nasikała na posłanie, a ja je  całe wyprałam, to Ginka dostała się do niego, kiedy jeszcze schło i zwinęła się na nim w kłębek. To wiele mówi o tym co sądzi o szczeniaku, ale też o tym posłaniu! :) 
Komfort legowiska sprawdziłam również osobiście. Jest tak duże i miękkie, że po prostu nie mogłam się powstrzymać, żeby tego nie zrobić, potwierdzam – wygodne!


Podsumowując
Kiedy zdecydowałam się na przetestowanie tego posłania miałam nadzieję, że to będzie właśnie to, czego już dość długo szukałam i wygląda, że tak właśnie jest! Liczę, że w ofercie Bakado pojawi się jeszcze więcej wzorów, bo choć Różowa Strzała mocno mnie ujęła, to jednak stwierdzam, że przy moich kocmołuchach nieco ciemniejsze barwy mogłyby jeszcze bardziej cieszyć moje oczy. 
Jeśli polujecie na proste, ładne, a przy tym odporne na kopanie psie wyrko, to koniecznie sprawdźcie Bakado :). 


3 komentarze:

  1. Trafiłam na wasz blog stosunkowo niedawno i w sumie bardzo się cieszę, że tu jestem. Piszecie naprawdę spoko teksty, a recenzje to już w ogóle! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podoba ta poducha! Faktycznie ciężko jest znaleźć jakieś sensowne, bo sama się ostatnio rozglądałam, ale tą sobie zapisuje w pamięci. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu