31.08.2019

Lord Zeton - naturalne gryzaki dla psów

Zwykle, kiedy piszę o produktach testowanych w ramach plebiscytu Top For Dog zaczynam recenzję od informacji jak długo używamy danej rzeczy i zazwyczaj jest to minimum jeden miesiąc. W przypadku produktów Lord Zeton moje eksperymenty na zwierzętach trwają już ponad pół roku.


Kiedy wzięłam Lumos poczułam bardzo silną potrzebę zaopatrzenia się w różnorakie suszone gryzaki tak, aby zająć czymś małą piranię. Ze względu na perypetie żołądkowe u Ginny wyszłam trochę z obiegu, dlatego przed zakupami zrobiłam rozeznanie w producentach dobrych, suszonych gryzaków. Wśród najczęściej polecanych marek znalazł się właśnie Lord Zeton.
Bardzo spodobało mi się, że mają tak duży wybór suszonek z wielu gatunków zwierząt (świetna sprawa dla psich alergików), dlatego tam złożyłam pierwsze zamówienie, a potem kolejne. Bardzo dużym atutem tego sklepu jest też możliwość zamówienia niedużych opakowań, co jest bardzo istotne, kiedy nie do końca wiemy czy dane jedzenie będzie odpowiadać naszemu psu. Za każdym razem wybierałam nieco inny zestaw, żeby sprawdzić co najlepiej spisuje się u Lu i kiedy z czegoś byłam szczególnie zadowolona, kolejnym razem decydowałam się na większą paczkę.


Trzecia przesyłka trafiła do nas w idealnym momencie, bo powoli zaczęły kończyć się zapasy z poprzednich. Znalazło się w niej kilka znanych Lucynie smakołyków takich jak:
☑ królicze uszy,
☑ skóra jelenia,
☑ skóra sarnia (choć w wersji z futrem stanowi swego rodzaju nowinkę),
☑ żwacze wołowe.

Pozostałe elementy to nowości dla Lu:
☐ ucho wołowe
☐ ucho wołowe z futrem,
☐ ucho jelenia z futrem,
☐ penis wołowy,
☐ płuca wołowe,
☒ suszone rybki babki,
☒ ucho dzika,
☒ noga sarnia.


Z góry wiedziałam, że noga sarnia nie znajdzie się w paszczy Lu, ponieważ nie poleca się podawania kości nośnych, a już tym bardziej po obróbce termicznej. Takie kości zazwyczaj są za twarde dla psów, a dodatkowo pod wpływem wysokiej temperatury mogą kruszyć się i dzielić na ostro zakończone elementy, które mogą pokaleczyć psa od środka, utknąć lub "zatkać" zwierzę i wywołać poważne problemy. Z ucha dzika zrezygnowałam, ponieważ jestem bardzo uprzedzona do podawania psom czegokolwiek z tego gatunku zwierzęcia i unikam go w ich diecie. Mojego zaufania nie wzbudziły również rybki babka, bo po rozkrojeniu były w środku lepkie i wilgotnawe.
Pozostałe z wymienionych smakołyków uznałam za bezpieczne i byłam bardzo ciekawa jak się spiszą. Nie ukrywam, że najbardziej zależało mi na tym, żeby możliwie jak najdłużej zajęły Lumos, ale część z nich była nam już znana z dość krótkiej trwałości, więc od razu objęły rolę przegryzki, a reszta poszła na smakołyki treningowe.


Gryzaki na jeden raz
Do nich zdecydowanie zaliczam królicze uszy. Lu już jako kilkutygodniowy szczeniaczek pożerała je za jednym razem, dlatego dla niej to jedynie chrupiąca przegryzka. Podobnie jest ze żwaczami, ale dla nich znalazłam dodatkowe zastosowanie, o czym przeczytacie niżej.

Gryzaki na nieco dłużej
Wiedzcie, że Lumos ma szczęki rekina i prawdopodobnie z tego powodu wiele zabawek i gryzaków nie trwa przy niej zbyt długo, ale do tych, którym udało się wytrwać trochę dłużej niż kilka chrupnięć mogę zaliczyć: ucho wołoweskórę jelenia (im mocniej zakręcona w rulon tym większe wyzwanie stanowi), ucho jelenia, skórę sarny. Hitem okazał się penis wołowy, a właściwie jego 15cm fragment, który Lumos jadła prawie godzinę!
Po cichu liczyłam, że gryzaki w wersji z futrem zajmą Lu na dłużej niż te łyse. Myślałam, że może będzie chciała wypluwać te kłaki albo pozbywać się ich jakoś przed zjedzeniem, ale nie, zjada wszystko tak, jak dostanie i potem wychodzą z niej włochate bobki. Z tego powodu raczej dawkuję ten rodzaj przysmaków, ponieważ w jej kupach można znaleźć jej własną sierść i trochę obawiam się zakłaczenia dodatkową porcją futra.

Smakołyki treningowe
Do nich zaliczam gryzaki, które łatwo można podzielić na mniejsze fragmenty i pies może je szybko zjeść bez krztuszenia się. Naturalne, suszone przysmaki mogą być świetne jako smakołyki treningowe pod warunkiem, że pies nie musi ich zbyt długo przeżuwać (chyba, że jest to dla nas pomocne w drodze do celu, który chcemy osiągnąć). Z testowanego zestawu super sprawdzają się do tego płuca wołowe i żwacze wołowe. Śmierdzi to okrutnie, ale właśnie dzięki temu stanowi fantastyczną nagrodę dla psa, szczególnie podczas wykonywania trudniejszych zadań.

Podsumowując
Jeśli szukacie naturalnych gryzaków dla psa, zajrzyjcie koniecznie do Lorda Zetona. Znajdziecie u nich duży wybór różnych części wielu gatunków zwierząt, dzięki czemu dobierzecie coś dla alergika, dla psa w każdym wieku i rozmiarze.


1 komentarz:

  1. Zacznę od tego, że dziękuję wam za tą recenzje !!! Ob-lukałam część ich oferty i naprawdę mają duży wybór naturalnych przysmaków w przyzwoitych cenach. Mega post !!!

    OdpowiedzUsuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu