01.06.2020

Nina Ottosson - gry edukacyjne

Gry edukacyjne tego typu widziałam już wiele lat temu, ale nigdy jakoś nie wzbudzały we mnie wielkiego zainteresowania. Uważałam, że nie mają większego sensu, bo kiedy pies je rozpracuje, przestaną właściwie spełniać swoją funkcję.


Postanowiłam jednak dać im szanse, a zainspirowała mnie do tego Lumos. Lu była bardzo absorbującym szczeniakiem i dużo czasu zajęło jej zrozumienie, że można po prostu nic nie robić. Przyzwyczajałam ją stopniowo do sytuacji, które będą wymagały od niej spokoju przez dłuższy czas, ale nic to nie dało kiedy niespodziewanie musiała zostać poddana operacji. Młoda trudno znosiła okres rekonwalescencji, a na domiar złego niedługo potem, kiedy już mogła biegać rozcięła sobie przednią łapę, dwa razy. Jak już może wiecie, Lu kiedy coś robi przednimi łapami, wkłada w to bardzo dużo energii, dlatego miałam problem z wymyśleniem jej zajęć, które nie uszkodzą jej tej kończyny jeszcze bardziej. Chciałam jakoś urozmaicić jej czas kuracji w razie gdyby w przyszłości znów pojawiła się taka konieczność, a wiem, że rozcięte łapy to temat, który lubi wracać. Dodatkowo obie dziewczyny są bardzo wkręcone w jedzenie, dlatego uznałam, że takie gry to będzie też fajna forma podawania im posiłków zwłaszcza, że można tam umieszczać zarówno suchy jak i mokry pokarm.



Jak się bawić? 
Nina Ottosson, która zaprojektowała opisywane przeze mnie gry edukacyjne zaleca aby bawić się razem z psem. Wspólna zabawa i rozwiązywanie zadań pobudza psi mózg do działania, buduje pewność siebie zwierzaka i powoduje zacieśnianie więzi między nim a jego opiekunem. Zabawki te nie są w żadnym wypadku gryzakami, znajdują się w nich fragmenty, które zdolny pies mógłby pogryźć, dlatego trzeba  mieć na nie oko. Równie ważnym powodem nadzorowania zabawy jest według mnie pomoc psu we właściwym rozwiązywaniu zadań. Jak wspomniałam moje psy są bardzo nakręcone na jedzenie i chcąc szybko dostać się do niego raczej używają siły swoich mięśni niż mózgów, ale już przy odpowiednim nakierowaniu zaczynają odpalać swoje neurony. To ważne nie tylko ze względu na to, żeby pies faktycznie uczył się jak wydostać jedzenie, ale też by nie popadł we frustrację, to ma być dla niego dobra zabawa, a nie powód do zdenerwowania. Jeśli sami nie mamy pomysłu jakie wskazówki możemy dać czworonogowi to nic nie szkodzi, bo znajdziemy je z tyłu opakowania każdej zabawki. 


Poza instrukcjami na opakowaniu, wewnątrz znajdziemy także ulotkę z pomocnymi radami Niny Ottosson. Dowiemy się z niej między innymi, że:

  • jeśli nasz pies ma problem z chwyceniem jakiegoś klocka lub szufladki, możemy umożliwić mu to poprzez przywiązanie do tych elementów sznureczków 
  • aby bardziej zaangażować do działania psi nos/pysk niż łapy, warto postawić zabawkę na jakimś podwyższeniu 
  • niektóre zabawki nadają się do wypełniania mokrym jedzeniem, które dodatkowo można zamrozić, żeby pies miał zajęcie na dłużej

W przypadku moich psów dodawanie sznureczków nie było konieczne, nawet Ginny, która ma dość mały pyszczek nieźle sobie radzi. Wskazówka z postawieniem gier na podwyższeniu była dla nas bardzo pomocna. W pierwszych etapach siedziałam z psami na podłodze i trzymałam te zabawki w dłoni, ale kiedy suki już zrozumiały o co chodzi to dodanie podwyższenia skutecznie niwelowało ciągoty do używania łap, co szczególnie u Lu jest mocno nakręcające i czasem wyłącza głowę ;). Mrożenia jedzenia nie wypróbowałam i raczej nie będę, ponieważ w przypadku LickiMaty niezbyt się to sprawdziło, ale wspominam o takiej możliwości, bo wiele osób chwali sobie maty do lizania, a to może być dla nich ciekawa alternatywa. 

Jaki poziom wybrać? 
Obecnie dostępne są 4 poziomy trudności, gdzie 1 oznacza najłatwiejszy. Według mnie te określenia są jednak dość umowne, ponieważ jak się zaraz przekonamy, część gier to takie dwa w jednym i trudniejszą grę można tak stopniować, by i mniej kumaty pies sobie z nią poradził. Nie oznacza to jednak, że gry z niższych poziomów nie są warte zainteresowania, wręcz przeciwnie. Myślę, że to fajna opcja, jeśli myślimy o tych rzeczach jako o bardziej skomplikowanej misce spowalniającej jedzenie. Nie wymagają one aż takiego zaangażowania z naszej strony i zwierzak dość szybko sam sobie z nimi radzi. 


Zabawki wykonane z kompozytu
Dog Worker oraz Dog Hide N’Slide wcześniej występowały w wersji drewnianej, teraz nabrały koloru, a naturalny materiał wymieszano z plastikiem, żeby zwiększyć wytrzymałość i ułatwić utrzymanie ich w czystości. Producent zapewnia, że zabawki nie zawierają szkodliwych substancji takich jak np. ftalany czy BPA. Mimo dodatku tworzywa sztucznego gry te nadal wyglądają jakby były zrobione z drewna co bardzo mi się podoba. 


Wytrzymałość i utrzymanie w czystości 
Sprawiają wrażenie naprawdę solidnych i rzeczywiście takie są, obie dziewczyny próbowały je podgryzać, wiele razy je drapały, zdarzało im się na nie wchodzić, a na grach nie ma ani jednej rysy czy pęknięcia. Są dość ciężkie, posiadają podgumowane nóżki i raczej nie przemieszczają się po podłodze.

Zabawki te trzeba myć ręcznie. Dosyć długo schną, bo woda z łatwością dostaje się w różne zakamarki, w przypadku Dog Workera proces da się trochę przyspieszyć poprzez wyjęcie tarczy, pozostałe elementy są zamontowane na stałe (choć „płetwy” od spodu wyglądają jakby dało się je wyjąć, ale coś mi podpowiadało, żeby tego nie sprawdzać).  

Rodzaj jedzenia 
Według mnie do tych zabawek najlepiej używać suchego jedzenia, które nie będzie za bardzo się kruszyć, żeby drobne cząsteczki nie dostawały się między wąskie przestrzenie. Dodatkowo jeśli zamierzamy wrzucać tam suchą karmę, zwróćmy uwagę na wielkość granulek, bo nie wszystkie przejdą przez otwory w pionkach, a szkoda je pomijać.

Dog Worker – poziom 3
W podstawie zabawki znajdują się okrągłe schowki, w których ukrywamy jedzenie. Pies musi obracać tarczę, przesuwać pionki i „płetwy”, żeby dostać się do pokarmu. Aby dodatkowo utrudnić mu zadanie, jedzenie możemy włożyć również do pionków, wtedy pies będzie musiał przesunąć je dwukrotnie, żeby dostać się do smakołyków. 
Mimo, że jest to jeden z najtrudniejszych poziomów gier Niny Ottosson (niedawno pojawiła się chyba pierwsza zabawka z poziomu 4), to można sprawić, że stanie się on dla psa dużo łatwiejszy poprzez wyjęcie obracanej tarczy. Wystarczy ścisnąć odpowiedni element od spodu i od góry pociągnąć za tarczę, żeby ją usunąć, ale bez obaw, jest to odwracalny proces. Uważam, że to świetne rozwiązanie, bo dzięki niemu możemy naprawdę stopniować trudność zabawy bez konieczności zaopatrywania się w zabawkę z niższego poziomu.


Dog Hide N’Slide – poziom 2
To właściwie to samo co Dog Worker, ale bez obracanej tarczy. Jeżeli nie zależy nam na rozkładaniu kilku gier jednocześnie, to według mnie lepiej od razu wybrać poziom 3 i w początkowym etapie stopniować psu trudność zabawy poprzez wyjęcie wcześniej wspomnianego elementu. 



Zabawki wykonane z plastiku
Opisywane niżej łamigłówki to również nowe odsłony swoich starszych wersji. Przyznam, że wizualnie niezbyt mnie przyciągały, ale doceniam konsekwencję w bazowaniu na morskim kolorze, bo dzięki temu wyglądają jak komplet. Na początku nie byłam do nich zbytnio przekonana, bo obawiałam się jak będą prezentować się po spotkaniu z moimi psami, szczególnie Lu, która ma wyjątkowe skłonności destrukcyjne, ale okazało się, że nie ma czym się martwić. Tutaj też producent informuje o braku szkodliwych substancji. 


Wytrzymałość i utrzymanie w czystości
Mając porównanie zabawki kompozytowe mimo wszystko wydają mi się solidniejsze, te wykonane w pełni ze sztucznego tworzywa są lżejsze i lubią się ślizgać, jednak jakość plastiku naprawdę daje radę. Podobnie jak gry wykonane częściowo z drewna, te również nie noszą praktycznie żadnych śladów użytkowania, trzeba dobrze przyjrzeć się, żeby dostrzec jakieś ryski, a pod palcami są w zasadzie niewyczuwalne. 
Należy myć je ręcznie i tutaj też pojawia się problem długiego schnięcia, ale w przypadku wybranych modeli teoretycznie istnieje możliwość wyjęcia niektórych elementów, co może ułatwić dokładne mycie i szybsze suszenie. 

Rodzaj jedzenia
W odróżnieniu od zabawek kompozytowych, tutaj mamy na tyle duże schowki, że raczej nie musimy szczególnie przejmować się wielkością karmy lub przysmaków, których chcemy użyć. Możemy nawet bardziej zaszaleć i umieścić w schowkach mokre jedzenie, jak np. mięso czy psie puszki.


Dog Brick – poziom 2
Tym razem zacznę od poziomu 2, ponieważ w tej wersji naprawdę warto mu się przyjrzeć. Podoba mi się ile różnych zadań pies ma tutaj do wykonania, a jeśli go przypilnujemy to okaże się, że niekoniecznie są od razu takie łatwe. Jedzenie można umieścić pod białymi kośćmi, które zwierzak musi unieść do góry, pod czerwonymi pudełeczkami, które się przesuwają oraz wewnątrz nich. Zmieścimy naprawdę sporo pokarmu, więc istnieje szansa, że podamy tam cały posiłek. Dodatkowo wieczka od pudełek dają się wyjąć, więc jeśli pies za nie pociągnie, niczego nie połamie. Ginny udowodniła też, że te czerwone schowki również wychodzą w całości, więc właściwie mogę rozbroić całą grę i wygodnie ją wyczyścić po zabawie. 


Dog Tornado – poziom 2
Tutaj nie ma raczej nic szczególnie skomplikowanego, aby wydostać jedzenie ze schowków pies musi obracać poziome elementy. Jako utrudnienie zadania można włożyć białe kości, którymi dodatkowo zakryjemy jedzenie i zablokujemy możliwość obracania zabawki dopóki pies ich nie zdejmie. 

Podobnie jak w Dog Workerze tutaj również znajdziemy pod spodem element, który daje się ścisnąć i można by pomyśleć, że dzięki temu da się rozdzielić wszystkie poziomy, ale chyba jednak nie. Nie znalazłam nigdzie informacji na ten temat, ale bardzo mi się taka opcja spodobała, dlatego chwyciłam za skalpel modelarski i przycięłam dookoła wystającą końcówkę tak, żeby dało się ją przecisnąć, a jednocześnie by nadal spełniała pierwotną funkcję i udało się! Taki zabieg pozwala na wygodniejsze czyszczenie zabawki, ale nie tylko! Można na przykład wypełnić schowki mokrym jedzeniem i umieścić zabawkę w zamrażalniku lub zakryć jedzenie każdą z białych kości i tym samym uzyskać grę w stylu Dog Smart z poziomu 1. Szkoda jednak, że tych kości w zestawie znajdziemy tylko 3. Kiedyś istniała możliwość dokupienia takich komponentów, ale tym razem chyba z tego zrezygnowano.


Dog Casino – poziom 3
W tej łamigłówce jedzenie umieszczamy w pomarańczowych szufladkach, które blokujemy za pomocą białych  kości. Pies chcąc wydostać jedzenie musi tak przesunąć kość aby dopasować ją do wgłębienia w tym samym kształcie, a potem pociągnąć za odpowiednią szufladkę. Wszystko byłoby naprawdę super gdyby nie fakt, że kostki poruszają się z niewielkim oporem i łatwo obrócić je przez przypadek, więc jeśli pies niechcący pacnie je łapą to nawet nie skojarzy, że właśnie wykonał konkretne zadanie, które pozwoli mu teraz wysunąć szufladę. Można jednak tak nadzorować zabawę, żeby nakierować psa na to jak powinien używać blokad. U nas na początku pojawił się też problem z chwytaniem szuflad, bo rączki od nich są nisko względem podłoża i pies średnio wiedział jak je złapać, żeby nie targać całej zabawki, na to pomogło umieszczenie jej wyżej lub położenie psa.


Dog Twister – poziom 3
Gra przypomina odrobinę Dog Casino ze względu na białe uchwyty podobne do tych od szuflad. Tutaj jednak to właśnie uchwyty stanowią blokadę. Pies musi pociągnąć za nie, żeby móc przesuwać niebieskie schowki, pod którymi ukryte jest jedzenie. Teoretycznie gra stanowi jedną całość, ale w praktyce niebieskie elementy da się wyjąć, zwierzak może je też unieść i w ten sposób wydostać jedzenie, więc warto zwrócić na to uwagę. 


Podsumowując
Bardzo lubię obserwować jak moje suczki rozwiązują te zadania, każda z nich ma na to swoją strategię. Cieszę się, że w razie potencjalnej „boliłapki” mogę w taki sposób urozmaicić psu dochodzenie do siebie, na szczęście jeszcze nie było okazji, żeby sprawdzić to w praktyce. Nie wyjmuję tych zabawek zbyt regularnie, więc nie są jeszcze w 100% rozpracowane, na pewno nie bez znaczenia jest tu też ich różnorodność. Nawet jeśli nadejdzie dzień, w którym obie dziewczyny ze szwajcarską precyzją rozprawią się z każdą łamigłówką, to nadal będzie to dla nich większy wysiłek niż wyjedzenie posiłku ze zwykłej miski. 
Wady jakie dostrzegam to wcześniej wspomniane, kłopotliwe niekiedy utrzymanie zabawek w czystości, przemieszczanie się na podłodze plastikowego wariantu gier, brak możliwości dokupienia części zamiennych i fakt, że takie zabawki na inteligencję zajmują sporo miejsca, ale chyba trudno jakoś to przeskoczyć. Poza tymi minusami widzę wiele plusów właściwie dla każdego psa niezależnie od jego wieku, może jedynie wyjątkowe niejadki będą rozczarowane, choć nierzadko bywa, że pies, który musi bardziej wysilić się aby zdobyć pokarm, chętniej to robi :). 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu