17.01.2021

Jak skrócić psie pazury?

Od momentu, w którym pochwaliłam się na Instagramie faktem, że ginowe pazury w końcu nie stukają i mają idealną długość, regularnie dostaję pytania o to jak tego dokonałam, dlatego przygotowałam poniższy wpis, w którym dzielę się z Wami swoimi doświadczeniami. 

Po co skracam psie pazury?

Może zacznę od tego, że jest wiele psów, którym pazurów skracać nie trzeba, bo same je sobie ścierają do odpowiedniej długości, ale moje nie należą do tej grupy. Myślę, że dzieje się tak dlatego, że chodzimy na spacery raczej po miękkim podłożu, sesje treningowe odbywają się zwykle na trawie lub na dywanie w domu, do tego moje zwierzaki są dość lekko zbudowane, więc nie są to raczej warunki sprzyjające samoistnemu ścieraniu się paznokci. 

Przerośnięte pazury wpływają negatywnie na postawę psa, powodują przeciążenia co z kolei może prowadzić do wielu głębszych urazów, kontuzji i bólu, dlatego warto zwracać na nie uwagę. Pazury nie powinny dotykać ziemi, kiedy pies stoi oraz nie powinny stukać o podłogę podczas chodzenia. Jeśli słyszę stukanie wiem, że pora na skracanie psich szponów, u moich suczek zazwyczaj dzieje się to raz na tydzień. 


Jakich narzędzi używam do skracania pazurów? 

W przypadku Ginny jej całkowicie czarne pazury skracam obecnie wyłącznie szlifierką, to dzięki niej udało mi się w końcu dojść do idealnej długości jej pazurów. Cążki na dłuższą metę nie sprawdziły się, mimo prób zachowania właściwej techniki obcinania nie udało mi się skutecznie skrócić macierzy w długich szponach Gi. Unerwiona i ukrwiona macierz rośnie razem z pazurem. Im dłuższy pazur tym dłuższa macierz przez co trudniej szybko skrócić go do prawidłowej długości, bo łatwo uszkodzić rdzeń, który w rezultacie zaczyna obficie krwawić i sprawiać psu ból. 

Grubsze i białe pazury Lumos, w których bez problemu widać rdzeń, najpierw skracam cążkami, bo tak jest szybciej, ale wygładzenie ostrych krawędzi i nadanie ostatecznego kształtu robię za pomocą szlifierki. Generalnie szlifierka robi naprawdę super robotę, dlatego wpis ten będzie w dużej mierze skupiony właśnie na niej. 

Dodatkowo aby ułatwić sobie zadanie, zanim zacznę skracać psie pazury wycinam nadmiar sierści tak aby było praktycznie (dzięki temu pies się nie ślizga i jest łatwiejszy dostęp do pazurów), ale jednocześnie żeby nie oszpecić psich łapek z zewnątrz. Mam do tego nożyczki z bezpiecznym zakończeniem, ale wiele osób używa mniejszych maszynek do kosmetycznego strzyżenia. Oczywiście mowa tu o takiej „codziennej” pielęgnacji, groomerzy pewnie mają do tego jakieś kozackie nożyczki i inne bajery. W pogotowiu mam też proszek do tamowania krwawienia w fiolce od weterynarza na wypadek, gdyby jednak coś poszło nie tak, ale jak dotąd nie miałam okazji go używać.  

Cążki

Mam cążki z Trixie, przeznaczone prawdopodobnie dla małych i średnich psów, są już bardzo stare, ale jeszcze dają radę. Najważniejsze aby były ostre (tępe cążki mogą miażdżyć pazur zamiast go ucinać, co może sprawiać psu ból) i w odpowiednim rozmiarze. Całkiem wygodnie mi się z nich korzysta, ale nawet u Lu dochodzę do takiego momentu, gdzie przydałoby się jeszcze trochę ciachnąć, ale to już taki etap, kiedy istnieje ryzyko, że trafię ostrzem za daleko i tu wchodzi cała na szaro… 

Szlifierka

Zanim zdecydowałam się na konkretny model, zrobiłam spore rozeznanie. Najczęściej polecaną marką wśród psiarzy był Dremel (niektórzy majsterkowicze pewnie go kojarzą), a z modeli: Lite i Micro ze względu na większy zakres obrotów oraz poręczność. Dużą zaletą Dremela jest łatwy dostęp do końcówek ściernych, które z czasem się zużywają, można też montować na nim produkty innych firm jak np. diamentowe końcówki Diamagroove bardzo polecane na zagranicznej grupie o pielęgnacji psich szponów.

Ja zdecydowałam się na wersję dedykowaną zwierzakom, czyli model 7020 głównie ze względu na ograniczony budżet. Ma ona tylko dwa biegi (pierwszy bieg ma 7000 obrotów na minutę, drugi 18000), działa na 4 akumulatory/baterie AA, jest dość lekka i dobrze leży w ręce. W zestawie jest końcówka do tarcz ścierających, która nie jest zbyt wygodna do modelowania, dlatego dokupiłam trzpień (407), na który można zamontować taśmy ścierne (408 – gradacja 60, 432 – gradacja 120, nie byłam pewna co lepiej się sprawdzi, na razie używam 60) i zrobiło to naprawdę dużą różnicę. Minusem tej szlifierki może być fakt, że jest dość głośna. 

Z innych szlifierek przez moment rozważałam Andis (cała czarna, nie wiem czy model ma jakąś konkretną nazwę). Jest stosunkowo cicha i zamiast papieru ściernego ma kamienie szlifujące, ale większość osób używała jej raczej jako „ostatni szlif” po obcinaniu cążkami niż do pełnego skracania, dodatkowo trochę martwiła mnie dostępność wymiennych końcówek. 

Ciekawostka przyrodnicza:

Przez jakiś czas używałam na Ginie ludzkiej frezarki z Rossmanna, ponieważ kiedyś spotkałam się z paroma poleceniami jej wśród właścicieli małych psów. Nie ma porównania z Dremelem, z perspektywy czasu widzę, że nie warto było zaprzątać nią sobie głowy.

Jak skracam psie pazury? 

Przygotowanie psa i siebie

• Zanim zabiorę się za szlifowanie, ogarniam sierść na łapach (obcinam wystające włosy i papcie), żeby nic się nie wkręciło w obracającą się końcówkę. W przypadku psów, które powinny mieć pozostawioną dłuższą sierść, trzeba starannie „wygrzebać” z niej pazur i pilnować, żeby futro nie dostało się do szlifierki. Warto zrobić to samo również kiedy używamy cążek, bo tak jest znacznie wygodniej.

• Jeśli sami mamy długie włosy, to je również lepiej związać. Nie zaszkodzi też zabezpieczenie twarzy, żeby nie wdychać pyłu z psich pazurów ani nie dostać w oko końcówką, która może wypaść jeśli nie jest dobrze zamontowana (przy takich prędkościach może rozciąć skórę), w tym celu nieźle sprawdzają się popularne ostatnio przyłbice. Polecam też w miarę przylegające ubranie, ja raz wkręciłam sobie luźny sweter, wszyscy to przeżyli, ale silnik urządzenia w tamtym momencie pewnie nie kipiał radością. 

• Jeśli warunki są sprzyjające, tj. padał deszcz, zabieram Lu na chwilę zabawy/krótki spacer po mokrej trawie, dzięki temu jej pazury stają się miękkie i łatwiej przyciąć je cążkami.

• Najwygodniej skraca mi się psie pazury w ciągu dnia, kiedy jest jasno, a moje zwierzęta leżą na plecach/na boku (dla nich to najwygodniejsza pozycja, ale inne mogą chętniej stać lub leżeć, trzeba to wybadać). 

• Choć nie przypominam sobie, żebym sama kiedykolwiek musiała użyć proszku tamującego krwawienie z pazurów, w razie czego mam go w psiej apteczce. 

Dedykowane zabezpieczenia do szlifierki

Szlifierki dedykowane zwierzętom często posiadają dodatkowe zabezpieczenie w postaci przezroczystej osłonki z otworem, do którego wkłada się pazur. Od razu wiedziałam, że nie będę z tego korzystać, ponieważ modelowanie kształtu byłoby bardzo niewygodne. Jest to ważne, ponieważ odpowiednia technika szlifowania pozwala skutecznie i bezpiecznie cofnąć rdzeń i umożliwić nam faktyczne skrócenie pazura. 

Skąd wiem, że rdzeń w pazurze nie zostanie uszkodzony?

Jak już mówiłam, kiedy pazury są białe rdzeń jest zazwyczaj dobrze widoczny, jeśli ktoś mimo tego ma problem z dostrzeżeniem go, to można podświetlić pazur latarką i wtedy nie będzie już chyba żadnych wątpliwości. Różowy element, który będzie prześwitywać przez psi paznokieć to właśnie rdzeń, na który trzeba uważać. 

W przypadku czarnych pazurów Ginny podczas skracania wypatruję od spodu dużej, czarnej kropki otoczonej białym kolorem. Im bardziej zaczyna się ona ukazywać spod jasnej warstwy, tym klarowniejszy sygnał, że pora zatrzymać się na tym etapie, bo za chwilę trafię na macierz (na zdjęciu niżej jasna kropka na środku dużej, czarnej). Nie trzymam szlifierki non stop przyłożonej do pazura, bo mogłabym przeoczyć kluczowy moment. Chwilę szlifuję, a potem zerkam czy można spróbować jeszcze trochę, czy na tym pora będzie zakończyć. 

Na zdjęciu pazury Ginny od spodu, na tym etapie nie skracam ich już bardziej, mogę ewentualnie odrobinę wymodelować je na górze i po bokach. 


Właściwy kształt i długość

Najpierw skracam pazur pod kątem 45° od podłoża, następnie szlifuję go jeszcze na górze i po bokach, co postaram się pokazać poniżej na zdjęciach. Takie szlifowanie „dookoła” pazura sprawia, że ma on optymalny kształt, a rdzeń szybciej się cofa. Dodatkowo dzięki temu psi paznokieć nie zaczepia o nic ostrymi krawędziami, które zostałyby po samym zmniejszeniu długości.   

Docelowo nie chcę słyszeć stukania, kiedy mój pies chodzi, dalsze skracanie nie ma sensu, ponieważ pazury zapewniają odpowiednią przyczepność do podłoża w czasie biegu i zbyt krótkie nie spełniałyby tej funkcji. Pamiętam też o piątym pazurze, który znajduje się na wewnętrznym boku każdej z przednich łap (niektóre psy mają je też na tylnych łapach), nie ma on za bardzo możliwości samoistnego ścierania się, a przerośnięty może wbijać się w skórę i jest bardziej podatny na złamania. 

Skracanie pazura widok z boku i od spodu (kliknij na miniaturkę, żeby powiększyć):

jak obciąć pazury

Nadawanie odpowiedniego kształtu

Najpierw usuwam nadmiar warstwy rogowej na górze (krok 1), a następnie pozbywam się ostrych zakończeń po bokach (krok 2).

jak obciąć pazury

Jak już wspominałam, u Ginny problem długich szponów ciągnął się przez jakiś czas, natomiast doprowadzenie ich do prawidłowego stanu zajęło niecały miesiąc. Pazury szlifowałam jej stopniowo co około 4 dni aby nie uszkodzić macierzy,  normalnie robię to raz w tygodniu lub kiedy zaczynam je słyszeć. 

Pazury Ginny przed i po skracaniu:

jak obciąć pazury

Ważne jest aby nie szlifować jednego pazura zbyt długo, ponieważ może nagrzać się od tarcia, podobno dużo lepiej od papieru ściernego sprawdza się w tej kwestii diamentowy trzpień, o którym wcześniej wspominałam. Gina ma dosyć drobne pazury, skracanie ich nie trwa zbyt długo i nie czuć, żeby się nagrzewały. W przypadku Lu rzeczywiście da się poczuć, że pazur robi się cieplejszy, w takiej sytuacji od razu przechodzę do kolejnego, a do poprzedniego wracam jak jego temperatura wróci do normy. Między innymi z tego powodu wygodniej mi skrócić borderze pazury cążkami, a szlifierką tylko ładnie je wykończyć. 

Pazury Lumos przed i po skracaniu:

jak obciąć pazury

Co jeśli pies boi się zabiegu skracania pazurów?

Wiele psów nie lubi dotykania łap, a obcinanie pazurów cążkami lub używanie głośnej szlifierki powoduje, że wpadają w straszną panikę. Można ten problem przepracować, ale istnieje alternatywa dla skracania pazurów przez człowieka dzięki której pies może robić to samodzielnie. To specjalna płyta pokryta papierem ściernym, dosyć łatwo i niedużym kosztem można wykonać ją samemu (wystarczy drewniana płyta z zamocowanym papierem ściernym o odpowiedniej gramaturze). Następnie musimy nauczyć psa aby ścierał na niej pazury, co można zrobić metodą kształtowania na podobnej zasadzie jak z nauką jakiejkolwiek sztuczki. Nie jest to według mnie idealne rozwiązanie, ale myślę, że w cięższych przypadkach dobrze jest wziąć je pod uwagę.

Mimo wszystko sądzę, że warto pokazać psu, że dotykanie łap i gmeranie przy pazurach to nic strasznego. Dzięki temu spokojniej będzie znosić zabiegi pielęgnacyjne czy też ingerencję weterynarza, w tym celu można zastanowić się nad kursem treningu kooperacyjnego/medycznego, który ostatnio zaczyna zyskiwać u nas coraz większą popularność. 


Na koniec

Mam nadzieję, że te instrukcje okażą się dla Was pomocne, ale jeśli nadal macie jakieś wątpliwości to chcę polecić grupę na Facebooku, którą i mi jakiś czas temu polecono: Dog Nail Maintenance. Udziela się tam sporo osób, które pielęgnacją psów zajmują się zawodowo. Przyglądanie się różnym psim pazurom i czytanie podpowiedzi jak je ogarnąć, było dla mnie bardzo pomocne, szczególnie przy czarnych szponach Ginny. 

4 komentarze:

  1. Wielkie dzięki za ten tekst! Słyszę pazury psa, kiedy chodzi po domu i zawsze wydawało mi się, że są zbyt długie - wet powiedział, że to dlatego, że ma przerośnięte rdzenie w pazurach i nie drążyłam. Teraz widzę, że jakbym skracała po trochu, to rdzeń może się cofnąć (nie miałam o tym pojęcia). Dziękuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I po co ja kupiłam ten zestaw z Rossmanna :'D
    Ale no póki jest, i póki nie mam pieniędzy, to próbuję nim cokolwiek zrobić, a jest to trudne, bo mój pies nienawidzi dotykania jej pazurów...
    W ogóle to dzięki Tobie na instagramie, zaczęłam piłować May pazurki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! :) A odnośnie reakcji May, spróbuj może z treningiem kooperacyjnym, jak rzucisz hasło w google to dowiesz się na czym on polega.

      Usuń

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu