5.11.2021

Super wytrzymałe zabawki dla psa

 Jak wiecie bądź nie, Lu ma spore skłonności do destrukcji swoich zabawek, dlatego pierwszym kryterium w moim wyborze takich akcesoriów jest ich wytrzymałość. W poszukiwaniu idealnego zestawu gryzaków i zabawek na jedzenie, bo im obrywa się najbardziej, natknęłam się na parę super produktów, ale też na kilka niewypałów.

Jak to się dzieje, że mój pies niszczy zabawki?

Psy mają naturalną potrzebę gryzienia, zwłaszcza jako szczeniaki, ale powody takiego mordowania rzeczy mogą być różne. Pies może być sfrustrowany, zestresowany i odreagowywać to poprzez gryzienie, może go coś boleć, może być znudzony, a może po prostu nie wiedzieć, że jakiegoś przedmiotu da się używać w inny sposób. 


Moje kryteria wyboru wytrzymałych zabawek

Lumos swoje emocje lubiła wylewać poprzez gryzienie tego co miała w pobliżu pyska, więc czasem była to smycz, czasem moja ręka, a innym razem podłokietnik od krzesła biurkowego. Regularnie pracowałam z nią nad tym, żeby codzienne sytuacje stawały się dla niej neutralne, ale zależało mi też na tym, żeby miała możliwość podziamgać sobie coś bezpiecznego, skoro tego potrzebowała i przynosiło jej to ulgę. Szukałam wśród zabawek*, o których było jasno napisane, że nadają się jako gryzak do samodzielnej zabawy, było to dla mnie bardzo ważne. W przypadku akcesoriów bez takiej adnotacji, trudno byłoby mieć pretensje, że pies je zniszczył skoro ich przeznaczenie było inne – warto zwracać na to uwagę. Przedmioty te musiały być wykonane z gumy lub podobnego tworzywa. Plastikowe kości w stylu Nylabone skreśliłam na starcie, bo uznałam, że będą za twarde, a dodatkowo powstałe zadziory pewnie kaleczyłyby dziąsła/pysk. Twardość sama w sobie nie stanowiłaby żadnego problemu dla Lu, na pewno chętnie próbowałaby żuć takie gryzaki, ale słyszałam o zbyt wielu przypadkach psów z uszkodzonymi tym sposobem zębami, żeby zdecydować się na te produkty. 

*W niektórych przypadkach dobrym rozwiązaniem mogłyby tu być też naturalne, suszone gryzaki, ale u Lumos podawanie ich nie przynosiło efektu „uspakajającego”, a dodatkowo kiedy była zbyt pobudzona krztusiła się nimi przyprawiając mnie o palpitacje serca. Nie było też mowy o żadnych rogach czy porożu, bo przy intensywności z jaką Lu gryzła rzeczy było za duże ryzyko, że połamie sobie na tym zęby – swoją drogą szkoda, że producenci takich gryzaków raczej o tym nie ostrzegają.

Jak już przy jedzeniu jesteśmy, to nie mogę nie wspomnieć o zabawkach do wypełniania jedzeniem, które również mają za zadanie pomóc psu wyciszyć się. Bardzo często serwuję je psom, co odbija się na wyglądzie i funkcjonalności kongów Lu. Większość psów odgryza czubek tych zabawek, a tutaj cierpiał pierwszy element przy wlocie jedzenia. Kiedy Lu była małym szczylkiem i dostawała miękkie, łatwo uginające się zabawki na jedzonko, w których to jedzenie też było miękkie, nauczyła się, że jak ściśnie taką rzecz, to pokarm wyleci z niej jak z tubki. To samo chciała robić przy twardszych zabawkach czego efekty widać na zdjęciu niżej. Obecnie niszczy tego typu akcesoria w mniejszym stopniu, bo udało się to zniwelować między innymi przez wkładanie tam jedzenia zmielonego na gładką masę. 

Od lewej: nowy, jeszcze nieużywany Kong Extreme, trochę starszy i najstarszy (1,5 roku).


UWAGA! Wszystkie zabawki poniżej były bardzo polecane przez właścicieli psów kojarzonych z dużymi właściwościami destrukcyjnymi lub były opisywane przez producentów jako niemal niezniszczalne. Zdaję sobie sprawę z tego, że nieśmiertelne zabawki nie istnieją, dlatego zawsze kiedy daję Lu coś nowego, bacznie obserwuję czy gryzak nie znika w zbyt szybkim tempie i stale kontroluję stan również tych już sprawdzonych. 

Bionic Stuffer
Nie ukrywam, że zabawki Bionic skusiły mnie przede wszystkim kolorem. Nie jest łatwo znaleźć super wytrzymałe gryzaki dla psa w innym kolorze niż czarny czy czerwony, a tu pojawia się całkiem ładny odcień różowego. Do tego produkty te były polecane przez liczne grono właścicieli psów typu bull, dlatego pokładałam w nich spore nadzieje. Niestety Bionic Stuffer w czasie niespełna dwóch tygodni zaczął się kurczyć w dość niebezpieczny sposób, Lu odgryzała coraz większe kawałki i w obawie o zadławienie przestałam jej to udostępniać. Nie ukrywam, że byłam bardzo rozczarowana, bo Lumos w ciągu tych czternastu dni dostała tę zabawkę zaledwie kilka razy na kilkanaście minut dziamgania i nie spodziewałam się, że tak szybko zacznie ulegać ona zniszczeniu. 

W opisie zabawki na stronie sklepu była też informacja na temat gwarancji, ale nie dajcie się zwieść, ponieważ próba reklamacji zakończyła się fiaskiem. Po skontaktowaniu się z producentem okazało się, że jak najbardziej wymieniają zniszczone w ten sposób gryzaki, ale nie na terenie Europy, dlatego wielka szkoda, że sklep nadal wprowadza swoich klientów w błąd. 


Kość Mighty Mutts
Chciałam, żeby Lu miała większy wybór gryzaków, dlatego moje poszukiwania trwały dalej i tak trafiłam na zabawki Mighty Mutts. Są wykonane z gumy TPR i w dotyku bardzo podobne do w/w zabawki Bionic, dlatego miałam duże obawy jak będzie z wytrzymałością, ale zachęcała informacja o gwarancji. Kość okazała się wytrzymalsza niż Bionic Stuffer, ale moje zadowolenie z tego powodu nie trwało długo, bo po około miesiącu zdecydowałam się skorzystać z gwarancji i tym razem nie było z tym żadnego problemu. Tym samym stwierdziłam też, że zabawki z TPR zdecydowanie nie są dla Lu.



Toppl, Tux i Rumpus - Zabawki West Paw Zogoflex
Na początku wzbraniałam się przed nimi, bo ich cena jest dosyć spora, ale zachęcona gwarancją wymiany pogryzionej zabawki stwierdziłam, że w najgorszym wypadku wyjdę na zero. Toppl (rozmiar 2x S i 1x L) i Tux (rozmiar S) to zabawki typowo na jedzenie, Lu dostawała je tylko na czas posiłku, a potem zabierałam je do mycia. Rumpus (rozmiar M) dawałam jej typowo do gryzienia, nie wiem co w nim jest, bo jest dość twardy, a zdobył też serce Ginny, która jakoś niespecjalnie interesowała się takimi rzeczami. Jak widać zabawki typowo na jedzenie mają tylko nieznaczne ślady po zębach, Rumpus wygląda trochę gorzej, ale nadal super się trzyma i nie odpadają od niego żadne, większe kawałki, więc uznaję, że był to strzał w 10! Najstarsze są Toppl w rozmiarze S, które mają już ponad 2 lata, Rumpus mamy prawie rok. 


Goodie Bone, Traxx i klasyczny Kong z serii Extreme
Kiedy mowa o wytrzymałych zabawkach nie mogło zabraknąć czarnych Kongów, jednak w praktyce okazało się, że jest im w stanie podołać 12kg suczka border collie. Pierwszy Kong (rozmiar L) miał dodatkową dziurę na wylot po około 3 miesiącach regularnego używania. Po jakimś czasie dokupiłam drugiego, więc ten proces trochę zwolnił, obecnie da się tego konga dosłownie otworzyć, ale póki co spełnia jeszcze swoje zadanie. Goodie Bone (rozmiar M) zaczęła kurczyć się po około 2 latach, obecnie jest w takim stanie, że nie daję jej już Lu, ale chętnie dokupiłabym nowy egzemplarz, bo super  sprawdzała się kiedy była w jednym kawałku. Największym zaskoczeniem okazała się opona Traxx (rozmiar M/L), ma dosyć cienkie ścianki w porównaniu z kością czy klasycznym Kongiem, a mimo to jest z nami prawie rok i nie widać na niej póki co żadnych śladów użytkowania, może z wyjątkiem osadu, który wyjątkowo lubi się z tą zabawką. 



Podsumowując
Ze sprawdzonych przez nas zabawek zdecydowanie hitem okazały się produkty West Paw i Kong Extreme. Co prawda żałuję, że klasyczne bałwanki nie chcą trwać z nami dłużej, ale dają radę do takiego stopnia, że nie boję się odwrócić plecami od psa, który aktualnie z nich korzysta z obawy, że zaraz się zadławi kawałkiem odgryzionej gumy. Szkoda też, że nadal jest tak mały wybór naprawdę wytrzymałych zabawek dla psów, które przy okazji mają ciekawy wygląd i niestandardowe kolory. Nie jest to najważniejsza rzecz, ale fajnie kiedy psie akcesoria przy okazji cieszą też oko. 
 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu