Nasza przygoda z agility rozpoczęła się niedługo po przybyciu do mnie Tosi. Początkowo bawiłyśmy się w to na naszych prowizorycznych przeszkodach, popełniałyśmy całą masę błędów i ogólnie nie wyglądało to zbyt ciekawie. Bardzo chciałam zapisać się do jakiegoś klubu, ale z różnych przyczyn musiałam to odwlekać. 


18 kwietnia 2010r. miałyśmy swój pierwszy trening w Cavano. Wtedy pierwszy raz "na żywo" widziałam inne skaczące przez hopki, wybiegające z tuneli psy i... zaczęło się! Właśnie wtedy złapałam prawdziwego bakcyla! 
Jesienią 2010 roku przeniosłyśmy się do klubu Sirius the Doggie Star, 9 stycznia 2011 roku Gina miała tam swoje pierwsze zajęcia, a w maju rozpoczęła kurs dla początkujących. Nasze treningi nie były jednak zbyt regularne, głównie ze względu na problemy z dojazdem komunikacją miejską. 
W końcu (mniej, więcej w maju 2012r.) doszłam do wniosku, że najlepiej będzie, jeśli będziemy mieć własny tor. Wtedy odległość przestanie stanowić dla nas problem, będziemy mogły trenować kiedy tylko będzie nam się to podobało! :D Co nie oznacza, że całkowicie rezygnujemy z treningów w klubie, brania udziału w seminariach (może nawet obozach), bo jednak najlepszym źródłem wiedzy zawsze będzie doświadczony trener ;). 


W swoich pierwszych zawodach miałam wystartować z Tosią. Któregoś dnia pojechałam do Warszawy i wróciłam do domu jako członek Związku Kynologicznego wraz z książeczką pracy agility. Długo zwlekałam ze startem, nawet zapisywałam się kilka razy na zawody, ale za każdym razem odwoływałam swoje zgłoszenia.
Na start (w dodatku nieoficjalny) zdecydowałam się dopiero 29 kwietnia 2012r. z Giną. Co więcej, była to tylko tuneliada, ale i tak bardzo się bałam, jak to będzie. Było świetnie! Bardzo miło będę wspominać ten dzień, wiele się wtedy nauczyłam, ale przede wszystkim tego, że odpowiednie podejście jest w stanie zmienić niemal wszystko :). 


 
Projekt i wykonanie: Marta Swakowska © Psi Kawałek Internetu